Wszystko, co chcieliście wiedzieć o limicie wydatków La Liga, ale baliście się zapytać

Nigdy bym się nie spodziewał, że momentem, w którym ostatecznie będzie można uznać dany transfer za pewny nie będzie here we go Fabrizio Romano ani nawet oficjalny komunikat klubu. Ale takie mamy czasy. I tak jak piłkarze nie mogą być w stu procentach pewni bramki nim zielonego światła nie da VAR, tak kluby mają La Liga i jej regulacje dotyczące limite salarial. Sprawdźmy więc o co w ogóle chodzi w osławionym już limicie wydatków. 

Na początku tego tekstu jestem wam winny wyjaśnienie – nie jestem finansistą. Daleko mi od bycia ekspertem w tej materii. Jednocześnie ośmielam się twierdzić, że na tym konkretnym polu na miano ekspertów może zasłużyć co najwyżej kilka(naście/dziesiąt) osób na świecie. Mówiąc o regułach wydatkowania środków, którym podlegają kluby La Liga trzeba bowiem wziąć pod uwagę wszelkie regulacje spisane w 255-stronicowym (!) regulaminie. Stąd też ten tekst absolutnie nie aspiruje do bycia kompletnym przewodnikiem po tym temacie.

Jednocześnie mam nadzieję, że ułatwi on zrozumienie pewnych, czasami z pozoru pozbawionych sensu działań, jak choćby niedawne przedłużenie kontraktu z Umtitim. A także pokaże, czemu Barcelona w sezonie 2019/20 miała pozwolenie by wydawać 671 mln euro, w sezonie 2020/21 było to już tylko 382 mln euro, a w sezonie 2021/22 – 97 mln euro. I jak może zmienić się ta kwota w sezonie 2022/23. 

Zapraszam więc w podróż po meandrach finansowej strony La Liga. 

Co to w ogóle jest ten limit wydatków? 

Najprościej mówiąc – wszelkie wydatki na kadrę sportową przewidziane na dany sezon.

Na kogo zatem konkretnie? Oczywiście na piłkarzy pierwszego zespołu zarejestrowanych do rozgrywek La Liga. Ale także na trenera i jego sztab. Oraz na szkółkę. I na inne sekcje – w przypadku Barcelony to nie bez znaczenia, bo całkiem spore koszty generują koszykarze.

Dodatkowo warto wspomnieć, że do limitu wydatków wliczają się kwoty przeznaczone na wszystkich piłkarzy, których wiąże z klubem umowa, nawet tych niezarejestrowanych do rozgrywek.

A skoro już przy tym jesteśmy – chodzi nie tylko o wynagrodzenia, ale praktycznie o wszystkie wydatki na kadrę sportową. Regulamin La Liga wymienia wprost chociażby:

– wszelkie benefity w stylu domów czy samochodów,

– amortyzacje (do tego przejdziemy dalej),

– odszkodowania za rozwiązanie umowy (pozdro Koeman),

– kwoty zapłacone tytułem odstępnego za członków kadry sportowej, włącznie ze wszystkimi prowizjami, np. tymi należnymi agentom, rodzicom, zwierzętom domowym.

Czyli odpowiadając na pytanie ze śródtytułu właściwie pozostaje powtórzyć tylko za Wąskim reklamującym młode wilki – praktycznie wszystko, Stefan.

Jak się oblicza limit wydatków przysługujący danemu klubowi?

Wbrew pozorom nie jest tak, że pewnego pięknego dnia Javier Tebas wstaje rano, dzwoni do Joana Laporty i mówi: „w tym sezonie możecie wydać 100 milionów euro”. To znaczy może i tak robi, ale nie w oparciu o własne widzimisię (a przynajmniej nie tylko – do tego jeszcze przejdziemy), a o to, co pokaże mu Excel.

Podstawą tego Excela jest projekt budżetu na kolejny sezon, który każdy klub musi wysłać do La Liga do 30. kwietnia. Istotne w tym projekcie są dwie tabelki (jeżeli czyta to jakiś finansista, to z góry przepraszam i radzę, żeby usiadł): przychody oraz wydatki niezwiązane z kadrę sportową.

Najprościej zatem mówiąc (i ponownie bez bicia przyznaję, że jest to spore uproszczenie, ale na nasze potrzeby wystarczające), należy od zaplanowanych przychodów klubu (prawa TV, sponsoring, bilety, sprzedaże zawodników etc.) odjąć jego zaplanowane wydatki niezwiązane z kadrą sportową (koszty operacyjne, personel korporacyjny, spłaty zobowiązań przewidziane na dany sezon etc.). Et voila, otrzymujemy limit wydatków La Liga.

Oczywiście, gdyby to było takie proste, to regulamin La Liga nie miałby 255 stron, a mniej niż ten tekst. Jest w nim jednak naprawdę mnóstwo wyjątków, a także wyjątków od wyjątków. Kompleksowe ich omówienie jest oczywiście absolutnie niemożliwe, ale zerknijmy chociaż przykładowo jakie sprytne ruchy mogą pomóc w zwiększaniu limitu wydatków, a na jakie nie ma co liczyć.

Jest tu jakiś cwaniak?

Na wstępie tekstu wspomniałem, że nie jestem finansistą. Jestem natomiast prawnikiem i co jakiś czas natrafiam na kogoś, kto ma w swoim mniemaniu genialne pomysły na obejście prawa. Przecież nikt się nie zorientuje. Spróbujmy więc. 

Ustaliliśmy już, że jeżeli mamy w klubie zawodnika z ważnym kontraktem, to właściwie nie ma możliwości usunąć go z limitu wydatków. Nie zarejestrujesz go do rozgrywek i wyślesz go na trybuny, nie rozwiązując kontraktu? Proszę bardzo, ale będzie liczony do limitu wydatków. Rozwiążesz z nim jednostronnie kontrakt? Twoje prawo, ale odszkodowanie mu wypłacone również pomniejszy twój limit wydatków.

To może dogadasz się z zawodnikami w sprawie obniżenia pensji? Spoko, ale przy twardych negocjacjach pamiętaj, że zasadniczo obniżka zarobków będzie miała wpływ na limit wydatków wyłącznie wówczas, gdy będzie jej towarzyszyć przedłużenie kontraktu (ot, rozwiązanie zagadki z Umtitim). 

Idziemy dalej. Skoro mówimy o prognozowanych wpływach i wydatkach to może zapiszesz w budżecie, że w kolejnym sezonie będziesz miał sponsora na 500 mln euro? Nie ma problemu, tylko pamiętaj, że wszelkie przychody od sponsorów muszą być pokryte obowiązującymi już umowami w co najmniej 95%. Jeżeli więc ktoś nagle zachoruje podczas lotu przez Atlantyk niczym Vanna Ly, to niestety będzie musiał najpierw ozdrowieć i wziąć do ręki długopis.

A jeżeli nawet wpadniesz na coś teoretycznie zgodnego z przepisami, ale w praktyce już na pierwszy rzut oka nierealnego, to szybko wyperswaduje ci to kontroler La Liga, który będzie analizował przygotowany przez ciebie projekt budżetu i wszelkie kontrakty. Przykłady? Proszę bardzo:

– wpisanie zawodnikowi niskiego wynagrodzenia stałego, a wysokich zmiennych, które w praktyce zostaną zawsze spełnione – np. 1 euro wynagrodzenia stałego i 10 mln euro za pierwszy mecz w La Liga; możesz być wówczas pewien, że do limitu wydatków trafi nie 1 euro, a 10.000.001 euro (celowo przesadzam, ale rozumiecie ideę);

– zabudżetowanie sprzedaży zawodnika za 1 mld euro. To w ogóle ciekawy temat, bo istnieje górny limit przychodów, które można zabudżetować z tego tytułu i jest on powiązany ze średnią wpływów z transferów w ostatnich trzech latach. Czyli do pewnego momentu Bartomeu mógł korzystać na 222 milionach euro za Neymara. Teraz pozostaje to jednak bez wpływu na limit wydatków i nic tu nie da, że Ansu czy Pedri mają gigantyczne klauzule. Ba, z uwagi na pandemię na potrzeby limitu wydatków można zabudżetować nie całość średniej wpływów za ostatnie trzy lata, a wyłącznie 30%. 

A co, jeżeli przekroczę limit wydatków?

Pozostawiając na boku ewentualne kwestie dyscyplinarne, bardzo wątpliwe zwłaszcza w okresie pandemii, skupmy się na najbardziej oczywistej konsekwencji – przy przekroczonym limicie wydatków nie możesz już wydać nic więcej. Tzn możesz, bo nikt ci nie zabroni kupić Ferrana Torresa, ale już nie zostanie on zarejestrowany do rozgrywek. Do momentu aż z powrotem nie zmieścisz się w limicie wydatków.

Nie no, to by była przesada. Wyobraźcie sobie konsekwencje takiej zasady – w Barcelonie limit wydatków spadł o prawie 600 mln euro (!) w przeciągu dwóch sezonów. Jak już ustaliliśmy, nie jest prosto się w niego ponownie wpasować, bo same realne wydatki nie spadają równolegle z limitem. Właściwie klub jest zdany na łaskę zawodników, bo jeżeli ci nie będą chętni odchodzić z niego lub obniżać pensji, to limit wydatków nawet nie drgnie. 

I pewnie dlatego nawet przekraczając globalny limit wydatków w dalszym ciągu możesz zarejestrować kolejnego zawodnika (czyli, brutalnie mówiąc, ponieść kolejny wydatek). Jest to jednak oczywiście bardzo mocno ograniczone. Zasadniczo możesz wydać ¼ tego, co uda ci się w trakcie sezonu zaoszczędzić wskutek a) sprzedaży/wypożyczenia zawodnika i pozbycia się jego pensji albo też b) obniżenia tej pensji, przy jednoczesnym przedłużeniu kontraktu. I tyle, na tym kończy się twój margines działania. 

Z jednym małym, ale dla nas kluczowym wyjątkiem – dodatkowo w sezonach 2020/21 oraz 2021/2022 możesz wydać również środki pochodzące nie tylko z pozbycia się pensji zawodników, ale także z uzyskanego za nich odstępnego. Standardowo także ¼ tego, co zarobisz, ale gdy mowa o zawodnikach, na których wydajesz co najmniej 5% limitu zarobków, to wówczas ½.

Jak żyć?

Podsumowując – dopóki w danym sezonie przekraczamy limit wydatków, to zasadniczo możemy wydawać tylko ¼ tego co zaoszczędzimy (w określonych przypadkach ½). Ale my na pewno chętnie pozbylibyśmy się sporej części wydatków i zmieścili się z powrotem w limicie, tylko nie za specjalnie możemy. Jak więc opuścić to błędne koło?

Otóż nie wspomniałem o jednej, kluczowej rzeczy. Jeżeli ktoś choćby pobieżnie śledził wyniki finansowe Barcelony, to mógł się parę razy przy tym tekście podrapać po głowie. Limit wydatków La Liga przysługujący nam w tym sezonie już na pierwszy rzut oka wydaje się bowiem drastycznie zaniżony. Podstawiając do wzoru zamieszczonego wyżej liczby z budżetu klubu (znów – celowo upraszczam):

– przychody zaplanowane na sezon 2021/2022: ~ 700 mln euro,

– wydatki nie na kadrę sportową zaplanowane na sezon 2021/2022: ~ 350 mln euro.

Z tego jasno by wynikało, że limit wydatków La Liga powinien wynosić w tym sezonie ok. 350 mln euro. I byłaby to kwota zbliżona do tej obowiązującej w sezonie 2020/21 (382 mln euro). A jednak, limit wydatków na sezon 2021/22 wynosi prawie 300 mln euro mniej, tj. 97 mln euro. Dlaczego?

Ano dlatego, że od 2018 roku limit wydatków pomniejszany jest o straty poniesione we wcześniejszym sezonie (ich określone kategorie). A Barcelona zapisała w sprawozdaniu za sezon 2020/2021 aż 481 mln euro strat. Innymi słowy, trudno oprzeć się wrażeniu, że limit zarobków został zmniejszony w pewnym sensie celowo.

Po co? Już tłumaczę.

Im gorzej, tym lepiej? 

Przede wszystkim oczywiście po to, żeby spróbować te starty przypisać temu, kto rzeczywiście za nie odpowiada, nawet jeżeli go w klubie już nie ma. To jednak nie jest tematem tego tekstu. Nas interesuje teraz to, że takie działanie ma sens także z punktu widzenia kształtowania limitu wydatków. Pokażmy to na konkretnym przykładzie.

Wspomniałem wyżej, że do limitu wydatków wliczają się między innymi amortyzacje zawodników. Jeżeli ktoś śledzi nasze kanały, w tym zwłaszcza podcasty, to wie, że jest to nic innego jak zapłacona za zawodnika kwota odstępnego podzielona przez lata jego kontraktu. Czyli na przykład Philippe Coutinho, który kosztował 135 mln euro i podpisał kontrakt na 5,5 sezonu amortyzuje się w wysokości 24 mln euro na sezon. Jest to zupełnie niezależne od jego pensji oraz tego czy jest naszym zawodnikiem. 24 mln euro na sezon tytułem samej amortyzacji, która pomniejsza wartość księgową zawodnika i wlicza się co sezon w limit wydatków La Liga. 

I tutaj właśnie wjeżdża ekipa Laporty, która na wstępie powiedziała tak – Coutinho w rzeczywistości nie ma takiej wartości, która pozostała do zamortyzowania. Obniżamy zatem jego wartość księgową do zera, zaliczając pozostałą amortyzację (24 mln euro x 2 sezony) do strat za sezon 2020/21. W ten sposób w sezonie 2020/21 mamy co prawda straty w wysokości 48 mln euro, które co gorsza wpływają na limit wydatków w sezonie 2021/22… ale już w sezonie 2021/22 nie mamy w limicie wydatków samej amortyzacji. A w sezonie 2022/23 limit wydatków nie zostanie już pomniejszony o straty z sezonu 2020/21 (ani o amortyzację, której już przecież nie ma). 

Najprościej zatem mówiąc – Coutinho obciążył budżet jednorazowo w sezonie 2020/21, co miało wpływ na sezon 2021/22, ale jednocześnie powoduje, że w sezonie 2022/23 mamy w tym zakresie święty spokój (mówimy o jego amortyzacji, nie o pensji). A jeżeli dodatkowo go sprzedamy, to jest to czysty zysk (a nie zysk pomniejszony o pozostałą amortyzację). Podobną operację wykonano z Miralemem Pjaniciem, Samuelem Umtitim, Neto i naszym ukochanym Matheusem Fernandesem. 

As w rękawie?

Jaka więc będzie sytuacja FC Barcelony na gruncie limitu wydatków La Liga na kolejny sezon? Cóż, nie będę ukrywał, że na razie możliwych zmiennych jest zbyt dużo, żebym ośmielił się na jakąś konkretną prognozę.

Z jednej strony trzeba bowiem wziąć pod uwagę planowane przychody. Nieznana jest frekwencja kształtująca wpływy z biletów, ewentualne dodatkowe środki z tytułu nowych umów sponsorskich czy sprzedaży udziałów w Barca Corporate… ba, przebąkuje się nawet o zmienionej umowie z CVC, która w ogóle wywróciłaby stolik. Z drugiej zaś powinniśmy mieć na uwadze oszczędności wynikające z dalszych odejść lub obniżek pensji… kto wie, co jeszcze szykuje nam tandem Alemany & Reverter.

O jednym jednak jestem przeświadczony – najgorsze już za nami dzięki terapii szokowej, którą zafundował nam ten duet.

Czy więc możemy się spodziewać szaleństw na rynku transferowym już w najbliższe lato, w tym choćby realnego włączenia się do walki o Erlinga Haalanda? Patrz wyżej – niestety nie mam czarodziejskiej kuli. 

Ale intuicyjnie wydaje mi się, że o ile w sytuacji, w której wydatki na kadrę sportową w dalszym ciągu będą przekraczać nowy, zwiększony limit wydatków, nie ma na to żadnych szans (bo wtedy dalej będziemy poddani regule „możesz wydać ¼ tego co zaoszczędzisz”), to jeżeli się w nim zmieścimy… nie wykluczałbym tego. Wszystko zależy od dwóch aspektów: jak bardzo uda się zwiększyć przychody i ile zaoszczędzić na wydatkach (tak, wiem, no shit, Sherlock). 

Podsumowanie

To chyba byłoby na tyle z mojej strony. Prawdę mówiąc nie poruszyłem nawet połowy tematów, których chciałem, ale mam poczucie, że tekst i tak stał się już przydługi. Może kiedyś uda się napisać część drugą, np. symulację, jak będzie mógł wyglądać limit wydatków La Liga Barcelony w kolejnym sezonie.

Na zakończenie pamiętajcie proszę o jednym. Przepisy, przepisami, ale na koniec dnia liczy się również człowiek, który je interpretuje.

Kojarzycie jeszcze jak pisałem, że w ramach reguły ¼ w tym sezonie można wydawać również środki pochodzące z odstępnego zawodników? Otóż regulamin La Liga nie precyzuje jasno, czy chodzi tylko o sprzedaże, czy również o wypożyczenia. Ba, literalna treść (traspaso) sugerowałaby, że liczy się tylko definitywny transfer. Ale jednak udało się nam tu uzyskać korzystną interpretację, kluczową przy operacjach z Griezmannem i Coutinho. 

I teraz to już naprawdę koniec. Jeżeli macie pytania, a pewnie macie, to zadajcie je w komentarzu i postaram się rozwiać wątpliwości. 

Jeżeli podobał Ci się ten materiał to może wesprzyj naszego bloga? Nie mamy reklam na stronie i utrzymujemy się dzięki dobrowolnym wpłatom naszych patronów. W zamian zaprosimy cię do naszej zamkniętej grupy dla socios 9CAMPNOU. Zapraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

To może cię zainteresować