Jak oddaje (albo nie) pieniądze FC Barcelona

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

W związku z epidemią COVID-19 prawie wszystkie kluby sportowe stanęły przed tym samym dylematem. Jak rozwiązać kwestię zwrotów pieniędzy za bilety na mecze skoro albo będą one anulowane albo przełożone? Ze wszystkich dostępnych opcji FC Barcelona wybrała najgorszą możliwą.

Efekt pandemii

Wpływy z dnia meczowego sięgają w przypadku największych klubów kilku milionów euro. Barça jest specyficznym klubem bo chociaż dysponuje największym stadionem w Europie to ok. 80% miejsc jest zajęte przez posiadaczy karnetów sezonowych. A ponieważ cena karnetów jest bardzo przystępna (np. w 2015 wynosiła 1274€ na rok) to zasada jest prosta: z normalnych kibiców trzeba wycisnąć ile się da. I dzięki temu na Camp Nou mamy jedne z najdroższych biletów w Europie. Obecnie w sezonie 2019/2020 ciężko wybrać się na jakikolwiek mecz za mniej niż 70-80€, i mówimy tu o najtańszych meczach. Mecze z ligowymi średniakami to już koszt ok. 100€, a te najważniejsze jak El Clásico czy faza pucharowa Ligi Mistrzów zaczynają się od ponad 200€. 

Z pomocą przychodzą różne zniżki, dzięki którym ja osobiście nigdy nie płacę regularnej ceny za bilet. Jeżeli wybierasz się na mecz Barçy dopisz się do mojego newslettera po najlepsze okazje. 

Przechodzimy do sedna problemu – Klub sprzedał bilety i pieniądze dawno zagospodarował, a teraz jest zmuszony do oddania pieniędzy za zdecydowaną większość z nich. Ja sam kupiłem już swoje bilety na prawie wszystkie mecze do końca sezonu zamrażając kilkaset euro. I nie zrobiłem tego dlatego, że jestem krezusem tylko żeby nie płacić więcej kupując przed meczem.

Proces zwrotu biletów

Najpierw 13. marca dostałem z Klubu maila z listą odwołanych meczów (m. in. Napoli 18/03 oraz Leganes 22/03) oraz dopiskiem:

Regarding the tickets purchased from the affected matches, the Club will return to the buyers the amount of the tickets purchased in a maximum period of 30 days from the date of this communication, depending on the payment method.

Czyli mecze się nie odbędą, a pieniądze zwrócimy do 30 dni. Ok.

Tylko, że po tym jak przez miesiąc nic się w temacie nie działo 15. kwietnia dostałem od Barçy takiego emaila:

Czyli mecze nie zostały odwołane tylko przełożone i w związku z tym moje bilety nadal są ważne. Jeżeli nie będę w stanie wybrać się na mecz w nowym terminie to mogę starać się o zwrot ale dopiero kiedy poznamy nowe daty meczów. Kiedy to będzie? Według szacunków La Liga ma ruszyć pod koniec czerwca, a LM w sierpniu. Link do formularza TUTAJ.

Pomijając już fakt, że dostaliśmy sprzeczne informacje i klub nie wywiązał się z pierwszej obietnicy to jaki właściwie ma cel takie przedłużanie całego procesu? Przecież wiadomo już, że na 99% żaden z meczów tego sezonu La Liga ani Ligi Mistrzów nie będzie grany przy udziale publiczności. 

Wytłumaczenie jest bardzo proste – Barça nie ma teraz pieniędzy żeby zrealizować zwroty. W związku z czym Zarząd postanowił, że przetrzyma sobie środki kibiców bez pytania ich o zdanie. Wszyscy zostaliśmy pożyczkodawcami na świetnych dla Klubu warunkach bo bez żadnych odsetek. 

Żeby była jasność – ja rozumiem, że sytuacja jest trudna dla całej branży sportowej, a straty nie tylko w futbolu liczone są w milionach. Jeżeli moje kilkaset euro ma pomóc ukochanemu Klubowi przetrwać trudne czasy to nie pozostaje nic innego jak się cieszyć. Tylko, że nie tak to powinno wyglądać. Moja branża również stanęła i nie wiadomo kiedy ruszy. Nie dostałem – w przeciwieństwie do FC Barcelony – żadnego wsparcia od państwa bo się nie kwalifikuję. Póki co mam z czego żyć ale przecież ale nie wiem co będzie za kilka miesięcy.

Tym bardziej, że wśród kibiców na pewno są ludzie w o wiele gorszej sytuacji – niemający oszczędności, za to z dziećmi, kredytami itd. Dla nich piłka nożna schodzi teraz na trzeci plan.

Kiedyś to było

To nie jest pierwszy mecz, który został przełożony czy odwołany. Z przyczyn politycznych graliśmy bez publiczności w 2017 z Las Palmas. W zeszłym roku ponownie przez napięcia niepodległościowe przesunięto Klasyk z października na grudzień. Zwroty za Las Palmas zrealizowano szybko, zwroty za Real różnie – jedni dostali pieniądze po kilku dniach, inni tak jak ja po kilku tygodniach. Tylko wtedy miało to jakiś sens – strata przychodów z pojedynczego meczu jest do przeżycia. Przesunięcie meczu tym bardziej – jeżeli gra Messi to stadion przy El Clásico się wypełni niezależnie czy to grudzień, czy październik. A tym razem? Na co właściwie liczy Barça odsuwając problem? Przecież te pieniądze i tak będzie trzeba oddać.

Bilety do muzeum Camp Nou Experience

Osobną kwestią jest zwrot pieniędzy za zwiedzanie stadionu. Także tutaj w mailu przyszły informacje o tym, że wejściówki są nadal ważne:

W tym przypadku data jest jeszcze dalsza bo bilety są do ważne do końca czerwca i jeżeli chcesz się starać o zwrot to będzie to możliwe dopiero na początku lipca

Podsumowując cała ta sytuacja jest kolejną plamą wizerunkową Bartomeu i spółki. Chociaż żyjemy w trudnym okresie to można było rozwiązać ten problem w dużo lepszy sposób. Klub ewidentnie jest w fatalnej pozycji finansowej, a przed nami jeszcze okienko transferowe, w którym naszymi głównymi celami będą Neymar i Lautaro. O tym drugim napisałem ostatnio dłuższy artykuł, możesz go sprawdzić TUTAJ.

Bartomeu out.

PS jeżeli dotarłeś/łaś na sam koniec tego posta to bardzo mi miło i zapraszam serdecznie to zapisania się na newsletter poniżej. Dzięki temu przyszłe posty otrzymasz bezpośrednio na skrzynkę mailową. 

Na bieżąco będę też edytował tego posta gdyby pojawiły się nowe informacje. Oświadczenie Klubu znajdziesz TUTAJ

AKTUALIZACJA 25/05

Dzisiaj Klub przysłał maila, w którym pisze że ponieważ nie wiadomo kiedy będą mogli otworzyć Camp Nou to wszystkie bilety będą jednak automatycznie zrefundowane w ciągu 30 dni.

mail z dzisiaj od FC Barcelony

Tak więc wygląda to na koniec sagi biletowej. Po więcej newsów na bieżąco zapisz się do newslettera poniżej.

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »