Udowodnić, że nie jesteśmy dziadami. Przed meczem Barcelona – Levante

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Ostatnie tygodnie były ciężkie. Dla drużyny, dla trenera, dla kibiców. Po fatalnym meczu z Cadizem (2-1) oraz przegranej po raz pierwszy od 01.05.2013 r. na Camp Nou w Lidze Mistrzów, podopieczni Koemana muszą wziąć się w garść po raz n-ty w tym sezonie i po prostu wygrać z ligowym średniakiem. Takie są realia. To właśnie wygrana z drużynami pokroju Granotas (Żab) czy Kadyksu to odpowiednie wyzwania na sezon 20/21. Barcelona ma problemy kadrowe, które mocno pokrzyżowały jej plany, to prawda, jednak czy widzimy jakiekolwiek pojawiające się promyki nadziei? Na co należy się nastawić w niedzielnym starciu? Czego można się spodziewać po drużynie z Valencii?

LEVANTE ZASŁUŻENIE ZNAJDUJE SIĘ W STREFIE SPADKOWEJ

W ostatnią sobotę Levante przełamało serię pięciu remisów 1-1 z rzędu, pewnie wygrywając z Getafe (3:0). Oczywiście mecz został niejako ustawiony za sprawą szybkiej czerwonej kartki, którą zarobił Chema, jednak gra Levante mogła się podobać. Drużyna zdominowała przeciwnika w zdecydowany sposób i w końcu zagrała na miarę oczekiwań kibiców. A oczekiwania w tym sezonie są większe niż w ostatnio. Popularne Żaby miały zrobić kolejny krok do przodu. Drużyna zajmująca zazwyczaj miejsce w drugiej połowie tabeli miała sukcesywnie wspinać się w najbliższych latach po kolejnych szczeblach rozwoju, by ostatecznie powtórzyć świetny rezultat z 2012 roku i ponownie zagrać w europejskich pucharach.

Początek sezonu jak dotąd do wymarzonych nie należy. Zaledwie dwie wygrane, pięć remisów z rzędu z ligowymi słabeuszami i 18. miejsce w tabeli nikogo nie satysfakcjonuje. Szczególnie martwić może niska bramkostrzelność. Jedynymi meczami, w którym podopieczni Paco Lopeza strzeliliby więcej niż jedną bramkę były wygrane starcia z Osasuną i Getafe. Jeszcze w październiku nic na to nie wskazywało. Cieszyło pozostanie w klubie jednej z najjaśniejszych postaci zespołu, Jose Campanii, na którego ostrzyły sobie zęby Sevilla (której jest z resztą wychowankiem) i Villareal. Hiszpan nie zawodził i odpowiadał za kreację akcji ofensywnych swojej drużyny. Niestety przyszły kontuzje. Z powodu urazu kolana Hiszpan nie zagra co najmniej do stycznia. Kolejnym brakującym graczem, którego możnaby określić mianem kluczowego, jest Enis Bardhi, którego z gry wykluczyła inna kontuzja mięśniowa. Bez swoich czołowych zawodników środka pola, Levante będzie miało bardzo ciężkie zadanie do wykonania, jakim będzie urwanie kilku punktów w najbliższych meczach.

posłuchaj naszego ostatniego podcastu

CZY JEST SIĘ ZATEM CZEGO BAĆ?

W obecniej formie Blaugrany należy się bać każdego. A może nawet nie tyle bać, co podchodzić z odpowiednim respektem. Kiedy Granotas odbierze się piłkę (co na 99% się wydarzy), ci się gubią, ze względu na słabe umiejętności gry w obronie. Levante zdecydowanie pewniej czuje się operując piłką i oddając dużo strzałów na bramkę. Kluczem do odebrania ich najgroźniejszej broni jest właśnie zabranie im futbolówki. Barcelona lubi takich rywali. Betis czy Villareal to drużyny grające w podobnym stylu (oczywiście zachowując odpowiednie proporcje). Mecze przeciwko tym ekipom Dumie Katalonii zdecydowanie wyszły i chyba tym razem będzie podobnie. Tym bardziej, że szykuje się prawdziwa gratka w pierwszym składzie FCB…

BENVINGUT, RIQUI PUIG?

Po ostatniej tragedii z Juve na Camp Nou pozwoliłem sobie zamieścić takiego Tweeta:

I faktycznie pojawia się duża szansa na występ Riqui’ego Puiga w wyjściowej 11. Wszystko za sprawą fatalnej dyspozycji innych pomocników Barcelony, oraz świetnych występów 21-latka w meczach, w których dostawał swoje szanse. Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Dumy Katalonii tak wypowiedział się na jego temat:

Rigui Puig? Zagrał dobrze przeciwko Juventusowi, oraz w innych meczach gdy wchodził z ławki. Jutro chcemy wystawić najlepszą możliwą XI. Zobaczymy co się wydarzy jutro i czy zagra od początku.

Ronald Koeman

Nie pozostaje nam nic innego jak tylko czekać. A w trakcie tego czekania możecie spokojnie obstawić wygraną gospodarzy, oraz powyżej 1,5 strzelonej bramki przez podopiecznych Koemana. Z pewnością ciekawostką byłoby również, gdyby Barcelona wybiegła w ustawieniu 4-3-3. Ostatnimi czasy hiszpańskie media mówiły o dużym niezadowoleniu zespołu ze względu na korzystanie z dotychczasowej żelaznej formacji 4-2-3-1. Osobiście bardzo chciałbym aby tak się wydarzyło, jednak to raczej marzenia ściętej głowy. Być może w takim wypadku zaczęłoby się mówić o tym, że ogon kręci psem? Tego nie wiemy, widać jednak, że Koeman łatwo do błędów łatwo się nie przyznaje. Wyjście nowym ustawieniem po dwóch blamażach z rzędu byłoby poniekąd czymś takim. Pozostaje nam zatem czekać na rozwój wydarzeń.

FC Barcelona – Levante UD
Camp Nou
13/12/2020 21:00
La Liga

A jak wy zapatrujecie się na wynik tego spotkania? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »