Supercopa: cieszmy się, że mamy futbol

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Piłka jest dla kibiców, a Supercopa España to sztuczny twór, który został specjalnie powiększony do rozmiarów mini-turnieju czterech drużyn żeby wygenerować dodatkowe pieniądze od szejków. 

To wszystko prawda. Ale wiesz co? Mam to gdzieś. Gramy dzisiaj o puchar, może i śmieszny ale prawdopodobnie jedyny, jaki możemy wygrać w tym sezonie. Dzielą go od nas raptem dwa mecze, w tym prawdopodobny finał z Realem, nad którym wygrana zawsze dobrze smakuje. 

Przez kilka lat chodzenia na Camp Nou widziałem tylko jedną porażkę. Z Realem, podczas Supercopa w sierpniu 2017 r. Siedziałem centralnie za bramką, do której pakowali nam bramki Asensio i Ronaldo. Patrzyłem, jak Portugalczyk rzuca koszulkę na ziemię i pręży się jak król Camp Nou. To, że chwilę później przez swoją głupotę dostał czerwoną wcale mi nie poprawiło humoru.

Ani dzisiaj, ani w ewentualnym finale, nie będzie takich emocji. Nie będzie kibiców, nie będziemy grać na Camp Nou. Ale to nie ma znaczenia bo jesteśmy Barça i mamy wygrywać. Puchar to puchar, a Klasyk to Klasyk. Skopanie dupy Realowi zawsze na propsie. 

I druga sprawa: faktycznie poziom piłki nożnej bez kibiców znacznie się obniżył. Są takie mecze, na które nie da się patrzeć, pada mało bramek i nawet piłkarze przyznają, że gra im się źle. Ale wróć pamięcią do tych miesięcy kiedy futbolu nie było w ogóle. Obecnie jest to przynajmniej jakaś odskocznia od – bardzo często nieciekawej – rzeczywistości dnia powszedniego i czasów pandemii, która nie chce się skończyć. Sto razy bardziej wolę oglądać złą piłkę, niż nie oglądać jej w ogóle. 

Oprócz piłki kopanej jestem fanem koszykówki. W przeciągu ostatnich dni w NBA musiano odwołać kilka meczów ze względu na zakażenia wirusem. Z racji tego jak bardzo kontaktowy jest to sport i że piłkę dotyka się gołymi rękoma już teraz nad ligą stoi widmo opóźnienia lub nawet przerwania rozgrywek. Póki co – odpukać w niemalowane – w futbolu tego nie ma. Cieszmy się, że mamy przyzwoity futbol, bo możemy nie mieć go w ogóle. 

Dzisiaj na Real Sociedad wyjdziemy bez Messiego, który zmaga się z urazem. Będzie ciężko ale zwycięstwo dałoby nam ważny impet na decydującą fazę sezonu. To nie jest puchar Myszki Miki. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »