Maradona w Barcelonie

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Mogłeś go kochać albo nie cierpieć ale nie mogłeś być wobec niego obojętny. Dzisiaj w wieku 60 lat odeszła absolutna legenda piłki nożnej Diego Armando Maradona. Niech odpoczywa w pokoju. Warto przypomnieć tekst, który dotyczy czasów kiedy El Pelusa grał w barwach Blaugrana, czyli z sezonów 1982/1983 i 1983/1984.

Barcelona i trudne dwa lata

W stolicy Katalonii spędził dwa sezony ale nie spełnił oczekiwań, które były bardzo wywindowane jak na chłopaka, który stawiał pierwsze kroki w futbolu europejskim i miał dopiero 22 lata. 

Wtedy nie było czegoś takiego jak kluby z dodatkowymi dochodami w piłce nożnej”, wspomina hiszpański dziennikarz z Barcelony Ramon Besa. „Ich zdolność do inwestowania w transfery zależała od liczby członków każdego klubu, a Barcelona prawie zawsze miała więcej członków niż ktokolwiek inny – w ten sposób byli w stanie podpisać kontrakt z László Kubalą. Poruszyli niebo i ziemię, aby podpisać Maradonę – poprosili rząd o pozwolenie na zdobycie obcej waluty i musieli przekonać argentyńskie wojsko. To był długi proces, który trwał wiele miesięcy, więc kiedy przybył do klubu, oczekiwania były niewiarygodnie wysokie, mimo że był bardzo młody.

Problemem był też sam poziom sportowy Barçy. Miała ona wtedy młody i niedoświadczony skład, który nie wygrywał wiele przez całe lata 80.

Kontuzje i balety

Przede wszystkim Diego prawie nie grał. W pierwszym sezonie wystąpił zaledwie w 16 spotkaniach strzelając 11 goli. Dwie długie pauzy spowodowało zapalenie wątroby oraz złamana kostka. 

Co do pierwszej historii to lekarz, który go wtedy odwiedził w rezydencji Diego w Pedralbes wspominał, że z wizyty zapamiętał dwie rzeczy. Łóżko, a właściwie wielkie i wystawne łoże, Maradony nie miało nóg i opierało się na… cegłach. A druga rzecz? Cóż, w trakcie badań po pokoju zupełnie nago chodziła Claudia, dziewczyna Diego.

Kostkę złamał mu Andoni Goikotxea, Bask z Athletiku, do którego jeszcze wrócimy. Obie kontuzje spowodowały, że Maradona miał dużo wolnego czasu. Za dużo. To wtedy zainteresował się kokainą, która stanie się jego przekleństwem na resztę życia. 

„Narkotyki? Po prostu powiedz nie”

Czekaj, co? No właśnie. Grając jeszcze wtedy w Barcelonie Diego wystąpił w antynarkotykowej kampanii finansowanej przez Generalitat, czyli autonomiczny rząd Katalonii. Widzimy więc Diego na plaży w Castelldefels – jeżeli dobrze poznaję – który gra z dzieciakami w piłkę, a na samym końcu mówi „Wyświadcz mi przysługę. Ciesz się życiem. Kiedy zaproponują ci dragi, po prostu powiedz nie”. 

Ehhhh. Zresztą obejrzyjcie sami:

Przesądny Diego

Zawsze wchodził na boisko skacząc pięć razy na jednej nodze. W jednym z meczów wyjazdowych prawie odmówił gry tłumacząc, że żadna z sześciu par butów, które mu przyniesiono nie jest dla niego dobra. Na szczęście w ostatniej chwili przed rozpoczęciem meczu trener Barçy César Lusi Menotti przekonał go do wejścia na plac gry. Barça wygrała spotkanie 4:1, a Maradona strzelił jednego z goli. 

Specjalnie dla Diego drużyna musiała przesunąć treningi na późniejsze godziny. Oficjalnie, ponieważ Maradona miał wtedy lepsze biorytmy. Nieoficjalnie wszyscy wiedzieli, że jego bogate życie nocne koliduje z porannym wstawaniem. 

Golazo z Realem i zadyma z Bilbao 

Bramka z Realem to chyba najsłynniejsza sportowa akcja Diego z dwóch sezonów spędzonych w Barcelonie. Rzecz miała miejsce w pierwszym spotkaniu dwumeczu Copa del Rey na Camp Nou 20. czerwca 1983 r. Maradona przebiegł 40 metrów żeby położyć bramkarza Realu Agustina i jeszcze przed pustą bramką zabawić się z Juanem José, który pędził na ratunek. Pełną analizę tej bramki zrobił AS:

Kto wie, czy jednak nie bardziej znaną historią z boiska jest słynna awantura między graczami Barçy i Athletic z finału Copa del Rey 1984 r., która ze sportem ma niewiele wspólnego. Między graczami iskrzyło ponieważ w drużynie Basków grał Goikotxea, który złamał Maradonie kostkę i za którego przykładem ewidentnie poszli koledzy z drużyny kopiąc Diego przez cały mecz. Neymar pewnie skończyłby na OIOM-ie po takim występie. 

Po końcowym gwizdku na boisku rozpętała się regularna bitwa między piłkarzami i jednym z głównych postaci był właśnie Maradona. Po tym meczu został zawieszony i ten fakt zaważył na decyzji o sprzedaży go do Napoli. 

Bóg Neapolu

Maradona jest tam bogiem i to nie jest żadna przesada. Wybraliśmy się z Michałem w tym roku w lutym rzutem na taśmę przed pandemicznym piekłem na mecz z Napoli w Lidze Mistrzów (1:1). I zwiedzając trochę miasto chyba obaj byliśmy w szoku jak wiele pamiątek, murali, plakatów i graffiti poświęconych jest mistrzowi świata z 1986 r. Skala tej Diego-manii jest porównywalna z tym, co mamy obecnie w Barcelonie z Leo. A przecież grał tam 30 lat temu! Wszystkie foty poniżej zrobiłem w trakcie raptem półtora dnia spacerowania po Neapolu. 

W Barcelonie Diego ani nie zrobił takiej kariery, ani nie jest aż tak popularny. Co nie znaczy, że nie ma go tu w ogóle, chociażby dlatego, że w Barcelonie mieszka wielu neapolitańczyków…

Spoczywaj w pokoju, Diego. Będzie nam ciebie brakować.

Źródła:

https://www.laligalowdown.com/post/diego-maradona-in-spain-football-s-greatest-contradiction
Barça Inedito: 800 historias de la historia
Wikipedia
własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »