Kolejna wtopa. 9 wniosków z Cadiz CF – Barça [2:1]

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Ostatni podcast nagrywaliśmy pierwszy raz od dawna w niezłych humorach bo naszemu Klubowi udało się zaliczyć dwa wygrane mecze w tygodniu, i to do zera. Już teraz wiemy jednak, że tak różowo następnym razem nie będzie. Barça wyjechała wczoraj do Cadiz na spotkanie ligowe i wróciły stare błędy. Zapraszam na 9 wniosków z tego meczu.

1. „Szybko strzelona bramka ustawiła spotkanie”

To nie tylko mantra znana z polskich boisk. Już w 8. minucie meczu przy rzucie rożnym fatalny błąd popełnił chwalony przez nas Oscar Mingueza, który strzelił na naszą bramkę z główki, a odbitą przez MATS-a piłkę dobił z metra Alvaro. Od tego momentu Cadiz nie wykazywało właściwie żadnej ochoty do atakowania pozycyjnego ograniczając się do groźnych kontr. Barça nie umiała poradzić sobie ze skomasowaną obroną Andaluzyjczyków. 

2. Messi, Coutinho i Griezmann NIE MOGĄ grać razem 

Po raz kolejny nasza gra wygląda fatalnie w ustawieniu z trzema piłkarzami, którzy najlepiej czują się na pozycji numer 10. Szczególnie fatalnie wyglądał Brazylijczyk, który grać na skrzydle nie umie i zajął się głównie spowalnianiem akcji i ścinaniem do środka gdzie był tłok. Griezmann był właściwie niewidoczny, a Messi znowu miał przez ten układ za mało miejsca w środku. 

Messi sam już meczów nie wygrywa. Z jednej strony Argentyńczyk był wczoraj obecny przy każdej groźnej akcji naszego zespołu. Jednocześnie zaliczył też najwyższą liczbę straconych piłek (29) od początku sezonu wchodząc w niepotrzebne dryblingi na małej przestrzeni. Czy Messi zapomniał w tydzień po rozegraniu partidazo z Osasuną jak się gra? Oczywiście nie. Ale musi mieć zespół dopasowany pod niego, a nie przeciwko. 

3. Brak skrzydeł

W ostatnich meczach jednym z naszych najlepszych zawodników był Ousmane Dembele, który lubi grać przyklejony do linii bocznej. Tym razem Francuza w ogóle zabrakło w wyjściowym składzie więc praktycznie przez 45 minut ataki skrzydłami przeprowadzali tylko Alba z Destem. I to były nasze zdecydowanie najgroźniejsze akcje, to zresztą po odbitym dośrodkowaniu Alby strzeliliśmy jedynego gola w tym meczu. 

Z ostatniej chwili: Dembele ma kolejną kontuzję więc to jeszcze bardziej skomplikuje sprawę. Prawdopodobnie będzie pauzował przez minimum kilka tygodni.

4. Znowu fatalny błąd popełnia Lenglet

Wszyscy, którzy krytykowali profesora Piqué naprawiającego błędy Francuza mogą teraz zobaczyć jak wygląda on jako lider obrony. A wygląda to jak, nie przymierzając, Varane bez Ramosa. Tym razem Lenglet nie umiał przyjąć piłki wyrzuconej z autu przez Albę, awaryjny wykop MATS-a trafił w Negredo, a ten ośmieszył jeszcze De Jonga i zdobył jedną z najłatwiejszych bramek w karierze. 

Nie pamiętam drugiego takiego sezonu, gdzie oddalibyśmy tyle bramek w prezencie z własnej nieprzymuszonej woli. Co innego jest tracić gole z akcji przeciwnika, a co innego strzelać je sobie samemu. 

5. A propos De Jonga 

Mieliśmy wszyscy nadzieję, że Koeman, który zna de Jonga z reprezentacji Holandii odblokuje jego potencjał. Nic takiego się oczywiście nie wydarzyło, a wręcz przeciwnie – Frenkie wygląda jeszcze gorzej niż w ostatnich sezonach. 

Jedną z przyczyn jest rzucanie go po pozycjach – wczoraj zaczął mecz na pivocie żeby później przejść w miejsce zdjętego Minguezy (kolejna głupia decyzja, która na pewno podkopie wiarę we własne siły młodego wychowanka), a kończyć mecz na… prawej obronie? Ciężko wytłumaczyć dokładnie ten system ale de Jong pod koniec meczu głównie ubezpieczał prawą flankę w razie strat u Desta lub Trincão. 

Nie wiem jaki dokładnie potencjał ma Frenkie ale na pewno „taktyki” trenera nie pomagają mu w dobrych występach. Być może Koeman chce zrobić z Frenkiego nowego Koemana? Tragikomedia. 

6. Busquets zalicza potężny zjazd

Trzeba sobie powiedzieć jasno – ani Busi nie rozumie systemu z dwoma pivotami, ani się do niego nie nadaje. Jest za wolny, traci masę piłek i obok Coutinho był pierwszy do zmiany. Nie poprawia sytuacji fakt, że wprowadzony za niego Pjanić był tak samo fatalny. 

7. NA CHAOS

Po raz kolejny nie umiemy gonić wyniku, a zmiany Koemana wprowadzają jeszcze większy chaos na boisku. W rezultacie bliżej gola na 2:2 byliśmy stracenia kolejnych z kontr Cadiz. Jak do tego doszło? Nie wiem Wiem i łatwo to wam wyjaśnię.

Jak już mówiliśmy wiele razy w naszym podcaście taktyka Koemana na odrabianie strat polega na wrzuceniu wszystkich ofensywnych zawodników jednocześnie na boisku. Grać bez pomocy i obrony można w ostatnich kilku minutach meczu, a nie przez ostatnie pół godziny. Tym razem byliśmy świadkiem ustawienia, w którym wszyscy atakują, a kontry broni Lenglet + ten, kto akurat będzie najbliżej naszej bramki. Wyglądało to naprawdę tragikomicznie. Smutne, że jeden z największych klubów świata nie może zatrudnić fachowca z lepszym warsztatem. 

Chwilę później po dodaniu tego tweeta do obrony w kontrze wracał Pedri. Nosz kurwa mać.

8. Znowu bez Riquiego i Aleñii

Aleña zagrał dwa prawie bezbłędne mecze. Można było się zastanawiać, czy Koeman przypadkiem nie odkrył dla niego w końcu dobrej pozycji na boisku. Riqui wchodzi na pół godziny z Ferencvaros i kreuje 3 kluczowe szanse, najwięcej w zespole. Wczoraj na boisku zagrali łącznie 0 minut.

Jedną z największych wad Koemana jest upór. Oprócz tego, że uparł się na niedziałający system 4-2-3-1 to jeszcze nie daje szans młodym preferując bezproduktywnych człapaków jak Busi i Pjanić. Albo wpuszczając pseudo-skrzydłowego Trincão, który nie pokazał nic od początku sezonu i jest ciągnięty za uszy. 

9. Koeman out?

Z wielu przyczyn Koeman powinien zostać na stanowisku. Chociażby dlatego, że przy obecnym stanie kadry i wskrzeszenie Cruyffa nic by nie dało. Przede wszystkim jednak dlatego, że de facto nie ma kto go zwolnić bo nie mamy prawdziwego presidente. Zobaczymy, co będzie po wyborach ale moja prognoza o tym, że Koeman nie doczeka do końca sezonu wydaje się coraz bardziej prawdopodobna z każdym tygodniem. 

Jeżeli podobał ci się ten wpis zapraszamy do zostania naszym patronem!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »