Dlaczego Barcelona Xaviego zrobiła taki postęp?

Od zmiany trenera w Barçy już trochę minęło. Można się więc pokusić o pierwsze oceny pracy Xaviego. Uprzedzamy, że w tym tekście nie będziemy szczędzić komplementów dla poszczególnych zawodników, jak i całej drużyny. Taka przemiana, jaka dokonała się w Barcelonie, to coś, co trzeba chwalić. Nawet wliczając w to zadyszkę w ostatnich meczach.

Ogólna przemiana zespołu

Wystarczy tak naprawdę obejrzeć mecz z września i z marca. Porównanie tamtej Barcelony do tej z teraz to jak porównanie starego Fiata 126p do prosto co wyjeżdżającego z salonu nowiutkiego Ferrari (może z kilkoma rysami). Tak na dobrą sprawę to wszystko działa lepiej. Od drużynowego pressingu, przez ustawianie się zawodników, po ich indywidualną jakość. Piłkarze, którzy pod Ronaldem Koemanem grali źle, bądź po prostu poniżej oczekiwań, teraz promienieją. Gerard Pique udowadnia, że nadal potrafi być szefem defensywy, a bez niego ta formacja nadal nie jest taka sama. Sergino Dest wreszcie wygląda jak piłkarz (wcześniej mu się to rzadko zdarzało). Do tego Gavi, Araujo, Eric, Pedri, Ferran, czyli młodzież, która może zanieść ten klub na należne mu miejsce. Nawet mecze z Eintrachtem, czy Levante nie przekreślą ogromu pracy, jaka została wykonana w ostatnich miesiącach przez Xaviego i jego sztab. Poniżej znajduje się opis poszczególnych piłkarzy – nie wszystkich, bo byłoby to zbyt długie i nudne, ale takich, na których przykładzie można pokazać powrót Barcelony do dobrej dyspozycji.

Nowoczesny stoper szuka miejsca

Eric García popełnia błędy. Gubi krycie. Eric García jest za chudy, za wolny. To najczęstsze zarzuty wymierzane w stronę młodego Hiszpana. Odkąd do Barçy trafił Xavi, to Eric je stopniowo niweluje. Dzięki temu uwypukla się jego zmysł do podań. Można usłyszeć sporo głosów o tym, że można będzie go w przyszłości przemianować na defensywnego pomocnika i rozpatrywać w kategorii następcy Sergio Busquetsa. Patrząc po tym, co wyprawia z piłką przy nodze – nie jest to głupi pomysł. Spójrzmy na jeden przykład. Aubameyang zbiegł z Alabą bliżej linii bocznej, Frenkie wbiega wyżej, jest w bardzo dobrym miejscu. Piłka (niestety) 50 metrów dalej. Co robi Eric? Bezproblemowo daje Holendrowi piłkę na nos, a ten ma idealną sytuację do strzelenia gola.

Pedri, Pedri, Pedri…

Tak naprawdę to brakuje już słów opisujących to, jak genialnym zawodnikiem w tak młodym wieku jest Pedri. Jego piękne gole z Galatasaray czy Sevillą są tylko dowodem i nagrodą za doskonałą dyspozycję. Nie będziemy się jednak rozpływać nad bramkami młodego Hiszpana.

Wykres podań Pedriego z meczu z Sevillą (via. StatsBomb).

Warto się zatrzymać przy tym, jakim motorem napędowym dla drużyny jest ten filigranowy zawodnik. To on decyduje o prędkości przeprowadzania akcji i jej ewentualnym rozwiązaniu. Niesamowite, jak w tak młodym wieku można mieć tak ogromny wpływ na drużynę.

Zwróćmy też uwagę na to, co robi bez piłki. Bazowo Pedri ustawiony jest jako środkowy pomocnik grający przed Busquetsem bez inklinacji ofensywnych, tj. nie atakuje pola karnego tak jak Frenkie de Jong. Nie jest w tym najlepszy, więc tego nie robi. Porusza się w strefach, w których jest najbardziej potrzebny do rozegrania w danym momencie akcji. Szuka miejsca między liniami, by otrzymać piłkę i posłać ją dalej do przodu. Wie też, kiedy grę zwolnić. Pedri potrafi także sprawić swoimi ruchami, by inny zawodnik czuł się bardziej komfortowo i miał więcej miejsca. Dzięki swojej jakości przykuwa uwagę piłkarzy broniących i „zabiera” ich od kolegów z zespołu. To powoduje wygodne podanie między dwoma zawodnikami bez widocznej ingerencji Pedriego w akcję.

O magicznych podaniach nie ma się co rozpisywać. Geniusz Pedriego w tym aspekcie jest nie do pojęcia i ciężko go opisać. On po prostu widzi więcej i jest w stanie dać tej drużynie nieordynarne zagrania, które zaskoczą wszystkich na stadionie.

Tym bardziej szkoda, że najprawdopodobniej po meczu z Eintrachtem sezon dla Pedriego się skończył, gdyż diament z wysp Kanaryjskich wypadł na kilka tygodni z powodu kontuzji…

Odrestaurowany Busquets

Eintracht na Camp Nou pokazał, jak pozbawić Barcelonę poważnego argumentu w grze pozycyjnej. Przez większość czasu odłączali Sergio od gry, co przynosiło skutek w postaci bezzębnej Blaugrany w pierwszej połowie spotkania rewanżowego 1/4 finału Ligi Europy. Dopiero w drugiej połowie, gdy kapitan Barcelony miał więcej swobody, to i zaczęło się więcej dziać pod bramką zespołu z Frankfurtu.

Busquets to mózg drużyny. Reżyser. Bez niego cała gra wygląda całkowicie inaczej. Wyłączenie go z gry to jedyny sposób, by powstrzymać zagrożenie płynące z jego podań i tego, ile widzi. Ma klucz do drzwi, których nikt inny nie mógłby znaleźć.

Widać również, jak bardzo Sergio poprawił się w defensywie względem tego, co prezentował wcześniej. Oczywiście – nadal jest wolny i czasem ślamazarny, ale w obronie często pojawia się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, co pozwala mu na odbieranie piłki rywalom pod własnym polem karnym lub po doskoku po stracie na połowie rywala.

Wszystkie podania, odbiory i cały masterclass Busiego możecie zobaczyć na poniższym filmie. Osiem i pół minuty czystego piłkarskiego geniuszu.

Ofensywny peak Alby

Do odejścia Neymara Jordi był „blokowany” przez Brazylijczyka w kontekście gry do przodu. Nie miał tyle miejsca na lewej flance, ile potrzebował, by rozwinąć skrzydła w stu procentach. Teraz Alba przeżywa jedne z najlepszych chwil w karierze. Coraz rzadziej można się do niego doczepiać za grę w obronie. Pod Xavim zdecydowanie poprawił ten aspekt gry.

Poza tym jest jednak fantastyczny w grze do przodu, którą genialnie ułatwia mu Ferran. Im więcej wolnego miejsca, tym lepiej w ofensywie prezentuje się Alba. Teraz, gdy nierzadko ma hektary wolnej przestrzeni na lewej stronie, potrafi z niej zrobić użytek. Liczby mówią same za siebie. 2 gole, 10 asyst (kolejny sezon z dwucyfrową liczbą ostatnich podań!). Na poniższym filmie możecie zobaczyć, jak dużo znaczy Alba dla Barcelony Xaviego.

Perfekcyjne poruszanie się: prezentuje Ferran

W różnych zespołach różnie poruszają się różni zawodnicy. Inne ruchy będzie wykonywał Robert Lewandowski w Bayernie, a inne Iago Aspas w Celcie. To wszystko zależne jest od koncepcji trenera, indywidualnych predyspozycji piłkarza – przede wszystkim jego rozumienia gry. Co jest takiego niezwykłego w tym, co bez piłki robi Ferran Torres? Tak szczerze to wszystko. Zaobserwowaliście może, że środkowi obrońcy Barçy (konkretnie prawy stoper) często próbują długich zagrań crossowych do Jordiego Alby? Skąd bierze się tam miejsce? Ano stąd, że niesamowicie inteligentny taktycznie Ferran zabiera obrońców z lewego skrzydła tak, by Jordi miał przed sobą dużo wolnego miejsca. Zwrócenie uwagi defensorów na sobie sprawia, że lewemu obrońcy po ewentualnym opanowaniu piłki jest dużo łatwiej dośrodkować, podbiec wyżej etc. etc.

Co więcej – Ferran potrafi świetnie uwalniać się spod opieki zawodników przeciwnika. Co to daje? Najczęściej szybkie podanie do Hiszpana, odegranie i wiele miejsca dla innych – chociażby Pedriego czy Alby, którzy dzięki ruchom Ferrana są w stanie znaleźć przestrzenie pomiędzy defensorami rywala.

Ostatnim wątkiem przy skrzydłowym Barçy będzie łatwość w dochodzeniu do sytuacji. Tu znów odzywa się niesamowita inteligencja boiskowa. Szukanie wolnego miejsca w polu karnym rywala to coś, z czym Ferran nie ma żadnego problemu. Skuteczność w tych sytuacjach bramkowych to inna sprawa, ale nawet zamieniając 1/3 swoich idealnych sytuacji na gola, Torres może być goleadorem.

Wnioski

Powtórzmy to – jeden mecz z Eintrachtem nie przekreśla wielkiej pracy, jaką wykonał zespół na czele z Xavim. Po pierwszej części sezonu można było drżeć o pozycję w pierwszej czwórce LaLiga, a Barcelona właśnie jest wiceliderem. Najważniejszym celem było dostać się do Ligi Mistrzów i to najprawdopodobniej się uda. Do tego kilku piłkarzy zostało odbudowanych (Busquets, Dest, Pique), a cała drużyna wydaje się jednym wspólnie pracującym organizmem. Atmosfera wokół klubu się poprawiła i nie można pozwolić, by jeden mecz to zniszczył. Teraz możemy z niecierpliwością czekać na ostateczne rozstrzygnięcie tego sezonu LaLiga, a potem na niesamowicie intensywną kampanię 22/23, gdzie każdy zespół będzie grał praktycznie co trzy dni już od początku sierpnia. To będzie prawdziwy test dla Barcelony Xaviego!

Hej, skoro już tu jesteś to może wesprzyj naszego bloga? Nie mamy reklam na stronie i utrzymujemy się dzięki dobrowolnym wpłatom naszych patronów. W zamian zaprosimy cię do naszej zamkniętej grupy dla socios 9CAMPNOU. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

To może cię zainteresować