CO SŁYCHAĆ W BETISIE? – ANALIZA PRZEDMECZOWA

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Już za kilkadziesiąt godzin czeka nas spotkanie 9 kolejki La Liga między Barceloną, a Realem Betis. Na jakim etapie rozwoju jest drużyna z Sevilli? Jaki prezentuje styl? Czego możemy się spodziewać po tym spotkaniu? Zapraszam do lektury.

Ekipa z Estadio Benito Villamarin chciałaby jak najszybciej wymazać z pamięci poprzedni sezon. Miały być puchary i wielki powrót na największe europejskie areny, a skończyło się na 15. miejscu z zaledwie pięcioma punktami przewagi nad strefą spadkową. Dyrektorzy sportowi (zbyt późno, ale jednak) wyciągnęli wnioski i zwolnili trenera Rubiego, na którego miejsce przybył, niedawno zwolniony z West Hamu United, Manuel Pellegrini. Zmiana na ławce trenerskiej była największą ze wszystkich letnich zmian w Sevilli. Korpus drużyny pozostał ten sam. Z klubu nie odeszło wielu zawodników, za to w ramach wzmocnienia pozycji bramkarza przyszedł doświadczony Claudio Bravo.

Golkiper bronił też w przeszłości bramki Barcelony. Kiedy przyszedł do klubu ze stolicy Katalonii w tym samym okienku transferowym razem z Marc Andre Ter Stegenem, wywalczył miejsce w pierwszym składzie na mecze ligowe. Obecnej „jedynce” FCB pozostały występy w Copa del Rey i Lidze Mistrzów (do zwycięstwa w której się mocno przyczynił w 2015 roku). MATSowi nie podobał się jednak ten układ i po dwóch latach przedstawił zarządowi ultimatum. Blaugrana musiała zadecydować, czy chce na niego postawić na 100%. W innym wypadku, zdecydowałby się na transfer.

Po dwóch sezonach sytuacja wymagała rozwiązania. Było dwóch bramkarzy, którzy chcieli grać wszystko i trzeba było podjąć decyzję.”

– tłumaczył swoją postawę Ter Stegen

Działacze (słusznie) postanowili zaufać Niemcowi co poskutkowało odejściem Bravo do Anglii. Teraz Chilijczyk wraca na hiszpańskie boiska jako weteran boiskowych zmagań i jego gra wygląda naprawdę przyzwoicie. Zobaczymy, jak wypadnie jego występ na Camp Nou.

JAK DO TEJ PORY RADZI SOBIE EKIPA PELLEGRINIEGO?

Jest nie najgorzej, a przy odrobinie szczęścia mogłoby być znacznie lepiej. W ośmiu meczach Betis zdobył dokładnie połowę możliwych do zdobycia punktów przegrywając dokładnie połowę swoich meczów. Ich gra pozwala jednak kibicom na optymizm. Drużyna tworzy sobie dużo dogodnych okazji, głównie za sprawą swoich bardzo szybkich skrzydłowych. Cristian Tello potrafi urwać się bocznemu obrońcy i posłać szybką piłkę do kolegi czekającego w polu karnym. O tym, że ten zawodnik potrafi też strzelać dobitnie przekonało się Elche, któremu Hiszpan załadował 2 bramki i dorzucił do tego asystę w ostatnim meczu.

O sile ofensywnej Beticos stanowi Nabil Fekir, który jednak nie zagra w tym spotkaniu. Po niespodziewanym transferze w 2019 roku kibice obawiali się jedynie o jego zdrowie. To, że Francuz ma ogromne umiejętności było dla wszystkich oczywiste (wcześniej o Fekira starał się np. Liverpool, jednak zrezygnował z jego usług właśnie w obawie o ewentualne kontuzje). Były zawodnik Olympique Lyon odpłaca się kolejny sezon za zaufanie jakim obdarzyli go działacze Betisu. Tym razem jednak cała odpowiedzialność za kreację w pomocy spocznie na Sergio Canalesie.

Zdecydowanie największą bolączką jest blok defensywny. Z prawej strony pewne miejsce w składzie ma „wspólny” element Barcelony i Betisu – Emerson. Brazylijczyk spisywał się przyzwoicie i poza fatalnym meczem z Realem Madryt nie można mieć do niego większych zastrzeżeń. Gorzej sprawa wygląda w przypadku środkowych obrońców. Zawodnicy Verdiblancos stracili dotychczas aż 12 bramek, co jest jednym z najgorszych wyników w lidze. Marc Bartra oraz Aissa Mandi zdecydowanie nie są najlepszym duetem stoperów. Zapewne wiele osób podjęłoby się dyskusji, że i tak Betis od dawna jest zespołem o ofensywnym nastawieniu, które można by streścić w filozofii „możemy stracić 4 bramki pod warunkiem, że strzelimy 5”. Jednak mimo to ciężko zdobywa się gole, kiedy w zespole brakuje napastnika, który by się tym zajął. Kupionego poprzedniego lata z Espanyolu Borję Iglesiasa można bez wątpienia uznać za największy niewypał transferowy w historii klubu. Gigantyczne jak na warunki Realu 28 mln euro nie spłaciły się nawet w maleńkim stopniu. Dość powiedzieć, że Hiszpan zanotował w zeszłym sezonie zaledwie 3 trafienia do siatki, a w tym nie udało mu się to jeszcze ani razu. Skądś to chyba znamy?

PODOBNE PROBLEMY, WSPÓLNI ZAWODNICY…

Brak skutecznego napastnika to tylko jedna z wielu podobnych elementów Barcelony i ich najbliższego rywala. Wspomniany wcześniej Emerson, który został ściągnięty „wspólnie” przez oba kluby, Marc Bartra grający przez wiele sezonów w FCB, Cristian Tello – kolejny wychowanek La Masii, który nie zdołał przebić się do pierwszego składu Dumy Katalonii, Junior Firpo, który bardzo dobrze wyglądał występując na Estadio Benito Villamarin, Claudio Bravo broniący w latach 2014-16 bramki Blaugrany itd. Można by wymieniać długo, jednak najgorętszym tematem ostatnich dni był wywiad udzielony przez byłego zawodnika prowadzonego przez Ronalda Koemana – Joaquina.

Zatrudnienie Koemana w Realu Betis? Nie zatrudniłbym go nawet w roli kitmana. Na szczęście nie był wtedy w Valencii zbyt długo i udało nam się uratować sezon. Nie przywitam się z Koemanem, on ze mną też nie. To, co doświadczyłem, było złe

Joaquin o Koemanie

Powiedzieć, że ci dwaj panowie za sobą nie przepadają to jak nic nie powiedzieć. Konflikt trwa już niemal od 13 lat i nie wygląda na to, by jeden lub drugi chciał w najbliższym czasie zakopać topór wojenny. 

NA CO ZATEM MOŻEMY SIĘ W SOBOTĘ PRZYGOTOWAĆ?

Najprawdopodobniej będziemy mogli liczyć na bardzo emocjonujące widowisko i dużą ilość bramek. W ostatnich 5 meczach wszystkie konfrontacje kończyły się z co najmniej 5 strzelonymi bramkami. Barcelona wygrała cztery z nich (najczęściej wysoko). Widać, że Blaugrana lubi grać z ofensywnie nastawionymi przeciwnikami, a wielu zawodników ma holenderskiemu szkoleniowcowi coś do udowodnienia, co może zapowiadać bardzo ciekawe spotkanie. Jeżeli ktoś lubi zabawę w bukmacherkę to wskaźnik bramek w meczu powyżej 4,5 może okazać się „strzałem w 10”.

PRZEWIDYWANY SKŁAD

Zatem na jaki skład postawiłbym na miejscu Koemana? Przyjmując za pewnik formację 4-2-3-1:

Bramka: Ter Stegen – Czy po meczy z Dinamem ktoś ma jakieś wątpliwości? Komentarz chyba zbędny.

Prawa obrona: Dest – Zdecydowanie szybszy i bardziej dynamiczny od Roberto Amerykanin będzie z pewnością miał się z kim ścigać. Cristian Tello to jeden z najlepszych zawodników Betisu ostatnich tygodni, więc wyzwanie będzie wymagające.

Środek obrony: Pique, Lenglet – Nie podoba mi się eksperyment z de Jongiem jako środkowym obrońcą. Wobec kontuzji Araujo, a co za tym idzie braku alternatyw, postawiłbym na ww. panów.

Lewa obrona: Jordi Alba – Również raczej nie wymaga komentarza, a jeżeli ktoś bardzo potrzebuje uzasadnienia to proszę bardzo: Firpo jest cienki jak barszcz.

Dwóch pivotów: Pjanic, de Jong – Pomimo znacznego polepszenia się gry Sergio Busquetsa w stosunku do poprzedniego sezonu, wciąż nie nadąża on za bardziej dynamicznymi przeciwnikami. Zarówno Fekir jak i Canales wyglądają na zbyt duże wyzwanie dla Hiszpana, wobec czego pozostają Bośniak i Holender. Bardzo chciałbym zobaczyć również dostającego w drugiej połowie szansę Riquiego Puiga. Czy jest na to szansa? Raczej nie, ale warto marzyć.

Wpadnij na nasz insta!

Lewe skrzydło: Pedri – 18 latek dostawał już szansę na każdej pozycji z całej 3 w formacji i zdecydowanie najlepiej szło mu na lewej stronie boiska. 

Środkowy pomocnik ofensywny: Messi – ustawianie Argentyńczyka na jakiejkolwiek konkretnej pozycji na boisku mija się z celem. Leo jest wszędzie na boisku i bardzo dobrze, że tak jest. Mam nadzieję, że Betis pozwoli mu się odblokować i zdobyć w końcu bramkę z gry lub rzutu wolnego (a najlepiej i taką, i taką ?).

Prawe skrzydło: Ousmane Dembele – Ostatnie analizy meczowe drastycznie pokazują zbyt duże skupienie zawodników w centralnej części boiska, w okolicach 16 metra. Francuz przeprowadza swoje akcje raczej w bocznych strefach boiska co pomaga rozciągać grę i rozszczelniać tym samym defensywę przeciwnika.

Napastnik: Ansu Fati – Eksperyment z Fatim jako fałszywym napastnikiem uważałem za jeden z nielicznych pozytywnych aspektów w meczu z Realem. Myślę, że warto kolejny raz postawić na takie rozwiązanie problemu braku „9” z prawdziwego zdarzenia.

Jeżeli podobał Ci się ten wpis wesprzyj nas żebyśmy mogli się rozwijać. Dziękujemy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »