10 (smutnych) wniosków po meczu z Bayernem

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

„Niby człowiek wiedzioł, a jednak się łudził”. Niestety, ta fraza może nam, kibicom Barcelony, towarzyszyć przez dłuższy czas. Ronald Koeman i jego drużyna znów się nie popisali. Czarne chmury mogą powoli się zbierać nad holenderskim trenerem. Im dłużej pracuje, tym powinno wyglądać to lepiej. Tymczasem jest coraz gorzej.

  1. Liga Mistrzów z kibicami wróciła na Camp Nou. To byłoby na tyle dobrych wiadomości.
  2. Jeszcze jedno. Nie weszliśmy w mecz z pełnymi spodniami.
  3. Wypełniły się w pierwszej połowie.
  4. Teraz już na poważnie. Ronald Araujo jest nadzieją na przyszłość środka obrony. Dobry mecz w jego wykonaniu, wyłączając akcję na 0-2 i głupią sygnalizację spalonego. Niestety, jeśli jednak grasz tylko z Gerardem Pique w trzyosobowym bloku składającym się z trzech obrońców, to ciężko połatać wszystkie dziury. Potrzeba kogoś topowego – na już!
  5. Eric Garcia. Nie dojechał. Nie można nawet powiedzieć, że był to przeciętny występ. Wystawiony po to, by dobrze rozgrywać piłkę, gubił się niemiłosiernie, gdy okazało się, że Barcelona tej piłki nie ma.
  6. Mamy robota w środku pola. Frenkie de Jong to zawodnik, który nie bierze jeńców. Widać że jest to piłkarz, którego klasa przewyższa standardy naszej dzisiejszej jedenastki. Można się powoli bać, że ktoś będzie próbował go od nas wyciągnąć w lato. Z taką grą zespołu sam Frenkie może pokusić się o odejście.
  7. Słaby mecz Memphisa. Można powiedzieć, że nie miał z kim grać, ale trzeba też zaznaczyć, że granie samemu mu nie wychodziło. Niestety, nie jest to kosmita na miarę Leo Messiego i nie weźmie piłki, by po kilkudziesięciometrowym rajdzie wpakować ją do siatki. Potrzeba mu kolegów.
  8. Tylko nie tak „fantastycznych” jak dziś. Laga na de Jonga – tak w skrócie można podsumować pierwszą połowę w wykonaniu Blaugrany. Luuk kompletnie się nie odnalazł i trzeba bać się o to, że przez cały okres swojego wypożyczenia dużo nam nie zaoferuje.
  9. Ożywienie. Coutinho i Balde. Dali drużynie trochę nieprzewidywalności i szybkości. Niestety, to byłoby na tyle. Zaskoczyłoby to może zespół pokroju Elche albo Rayo, a nie Bayern.
  10. Ostatni, dziesiąty punkt zostawiamy dla MVP spotkania. Jest nim *werble* Ronald Koeman. Oczywiście ironicznie. Planu taktycznego brak. Nawet małego zarysu. Formacja? Sami zawodnicy wyglądali, jakby nie wiedzieli, co robią na boisku. Wpuszczanie młodych, żeby gonić wynik? Fantastyczny pomysł, co może pójść nie tak. Możemy współczuć, że nie ma, z czego lepić. Możemy uważać, że nasza kadra jest słaba. Nie zmienia to jednak faktu, że po ponad roku pracy powinno być widać chociaż zarys tego, jak gramy. Barça jest bezpłciowa. Okropnie się to ogląda i chciałoby się, żeby następny mecz był lepszy. Niestety, będziemy się tak męczyć do końca sezonu. A obrazek z komentarz poniżej chyba większość z nas chciałaby zobaczyć już dziś.

Jeżeli podobał Ci się ten materiał to może wesprzyj naszego bloga? Nie mamy reklam na stronie i utrzymujemy się dzięki dobrowolnym wpłatom naszych patronów. W zamian zaprosimy cię do naszej zamkniętej grupy dla socios 9CAMPNOU. Dzięki!

Jedna odpowiedź

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »