Jak Superliga zmieni FC Barcelonę?

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Rewolucja dzieje się na naszych oczach i będzie transmitowana. Możesz nie zdawać sobie jeszcze z tego sprawy ale obudziliśmy się dzisiaj w nowej piłkarskiej rzeczywistości. The Super League oficjalnie powstała, a FC Barcelona została jednym z 12-tu klubów założycielskich. Co to oznacza dla Klubu i czy to dobry ruch? 

Co to właściwie jest Superliga?

W skrócie ma to być alternatywa dla Ligi Mistrzów, w której grać będą: Milan, Arsenal, Atlético, Chelsea, Barcelona, Inter, Juventus, Liverpool, Manchester City, Manchester United, Real Madryt i… Tottenham Hotspur. Do tego grona dokooptowane zostaną jeszcze 3 kluby zaproszone i 5 klubów premiowanych za wyniki – na razie nie znamy jeszcze szczegółów.   

Format rozgrywek zakłada stworzenie dwóch grup po 10 zespołów grających w systemie każdy z każdym. TOP3 awansuje do fazy pucharowej, a zespoły z czwartego i piątego miejsca zagrają w dodatkowych playoffach w formie dwumeczu. Dalej już idziemy znanym systemem mecz i rewanż z finałem na neutralnym gruncie. 

Co ważne, Superliga nie zakłada zastąpienia rozgrywek krajowych w lidze, czy pucharze. Przynajmniej teoretycznie, bo nie wiemy jeszcze jak zareaguje na to wszystko FIFA i UEFA. Póki co mamy oficjalne potępienie Superligi, co było oczywiście do przewidzenia. Tekst będę aktualizował w miarę rozwoju wypadków. 

Superliga? A po co to komu?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tutaj właściwie nikt się z tym nie kryje ze strony Superligi – w oficjalnym oświadczeniu czytamy wprost, że „utworzenie nowej ligi ma miejsce, kiedy pandemia zwiększyła niestabilność modelu finansowego europejskiej piłki” oraz, że „nowy turniej da klubom znacznie większe zyski, co pomoże wesprzeć europejską piłkę w sposób długofalowy”.

UEFA, FIFA i ligi narodowe oczywiście nie mogą na to zareagować inaczej, niż świętym oburzeniem i komunałami o piłkarskich tradycjach i obronie wartości. Ale nie dajcie się zwieść: im też chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Tylko, że nie mogą tego powiedzieć wprost, a puste slogany nic nie kosztują. 

UEFA, FIFA, jedna mafia

Mało rzeczy jest bardziej ironicznych niż święte oburzenie jednych z najbardziej skorumpowanych organizacji na świecie. Gdzie są ich tradycyjne wartości kiedy organizują Mistrzostwa Świata zimą w Katarze, który kupił sobie te rozgrywki pod stołem? Gdzie ich moralność przyznając MŚ łamiącej prawa człowieka Rosji? Czy mają jakieś moralne skrupuły przerzucając gigantyczny koszt mundialu na biedną Brazylię zabierając dla siebie prawie cały zysk? Idąc dalej wstecz niektórzy pamiętają jeszcze MŚ w USA czy Meksyku i granie w środku dnia w upałach bo tak się bardziej opłacało reklamodawcom. 

Skupiam się na FIFA bo to większa organizacja, więc i większa mafia. UEFA ma trochę mniej praw no i mniejsze pole do popisu w bardziej praworządnej Europie. Ale mechanizm jest ten sam – wymyślamy idiotyczne Ligi Narodów, powiększamy liczbę drużyn w turniejach, rozbijamy rozgrywki ligowe przez przerwy reprezentacyjne, a później płaczemy, że zła Superliga i że im chodzi tylko o pieniądze! 

Bo przecież nie przypomną, że w reprezentacjach piłkarze grają za frytki, a prawie cały ciężar zmagania się z efektami negatywnymi jak kontuzje i zmęczenie był przerzucany na kluby, które tym piłkarzom płacą. Lewandowski łapie kontuzję w meczu z kelnerami z Andory, a płaci za to Bayern, być może odpadając przez to finalnie z LM. Tak jakby granie dla kraju to był zaszczyt, a dla swojego klubu katorga. 

Czy szef La Liga Javier Tebas może płakać na upadkiem wartości, a jednocześnie organizować Superpuchar w Arabii Saudyjskiej, w którym dwie z czterech drużyn są zapraszane? Jego zdaniem tak, to nie godzi w tradycję. Podobnie jak granie Superpucharu w Maroku i zabieranie go lokalnym kibicom w Hiszpanii. Problem jest gdy robi to ktoś spoza mafii.

Szef UEFA, Aleksander Čeferin stwierdził dzisiaj, że „piłkarze, którzy zagrają w SuperLeague otrzymają zakaz gry na Mistrzostwach Świata i EURO. Nie będą mogli grać dla swoich reprezentacjj.”

Całe szczęście, że Superliga ma wystartować w sierpniu bo zdążą zagrać za paczkę fajek na EURO i Copa America. I hajsik się zgodzi. A Superligą będą martwić się później.

A teraz, skoro ustaliliśmy już, że obydwu stronom chodzi o pieniądze spójrzmy dokładniej na sam projekt SL z jego plusami i minusami.

Z Superligi nikt nie spadnie

Każdy z klubów-założycieli ma mieć tam stałe miejsce, które utrzyma niezależnie od wyników. Awansować do niej możesz więc tylko jeżeli jesteś w piątce klubów, które Superliga dopuści za wyniki lub jeśli ktoś cię zaprosi. Obecny format zakłada 20 drużyn ale myślę, że docelowo może to być nawet 30. O ile znajdą się chętni, a pewnie z tym nie będzie problemu. 

Opierając się na takim formacie z góry nie możesz liczyć na sympatię kibiców i ze mną nie jest inaczej. Skoro już robimy Superligę to niech to będzie faktyczna elita, a nie mem-kluby typu Tottenham, który nie wygrał ligi angielskiej od 1961 r. Rozumiem, że kryterium wybierania drużyn było stricte finansowo-polityczne ale wolałbym w ich miejsce chociażby Ajax – klub o renomie i kulturze nieporównywalnie większej niż Spurs. Czy Superliga będzie kiedyś bardziej otwarta? Wątpię. Kluby nie przystępowałyby do tego projektu tak chętnie gdyby miały się bać wizji spadku z ligi i spadku dochodów. 

Kolejne pytanie, które się rodzi – co jeżeli jakiś klub wpadnie w dołek? O finansach nie myślę bo te raczej nie będą problemem, ale ostatecznie pieniądze nie grają więc może się okazać, że Arsenal nadal jest tak samo żałosny, jak w obecnym sezonie. I tak przez kilka lat. To zrodzi przecież naturalny problem, którym jest obniżanie całego poziomu i oglądalności Superligi. Kluczowe będzie zagadnienie podejmowania decyzji przez kluby-założycieli. Czy mimo wszystko będą mogły kogoś ze swojego grona wykluczyć? Tego na razie nie wiemy.

Gdzie w tym wszystkim socios?

No właśnie. Jesteśmy w końcu jednym z niewielu klubów na świecie, który należy do kibiców (wszystko na ten temat TUTAJ). Socios mają prawo do wyboru prezydenta FC Barcelony, ale też głosowania w najważniejszych kwestiach w referendum jak np. ostatnimi laty te w sprawie Espai Barça czy zmiany klubowego herbu. 

Tym razem Klub nie wspomina nic potencjalnym referendum ograniczając się do publikacji ułożonego wspólnie stanowiska klubów Superligi.

Jakby nie patrzeć wyłom w strukturach UEFA i stworzenie nowej piłkarskiej ligi jest trochę ważniejszy niż wygląd logo. Niezależnie od tego, jakie są poglądy prezesów Barçy i Realu oba kluby powinny poddać dołączenie do Superligi pod głosowanie. 

Dawid i Goliat

Nie tylko w piłce, ale i całym sporcie, nie ma piękniejszej rzeczy niż underdog pokonujący murowanego faworyta. Jak się dobrze zastanowić to prawie każdy film sportowy w historii mówi właśnie o tym.

Takie historie nie są częste i dlatego tak je kochamy. Mistrzostwo Anglii dla Leicester, Liga Mistrzów dla Porto, wygrana Danii na EURO… Tymczasem marzenia marzeniami ale świat idzie dalej, a tym światem rządzi pieniądz. A duży i bogaty wygrywa z biednym i ambitnym coraz częściej. 

Superliga jest po prostu kolejnym krokiem w procesie, który obserwujemy w wielu innych sferach życia. Bogaci się bogacą, a biedni w najlepszym wypadku nie biednieją. Możesz wierzyć w mit od pucybuta do milionera, ale niestety prędzej zostaniesz bezdomnym, niż bogaczem. Nie wierzysz? To załóż sobie bank, linie lotnicze albo sieć komórkową. I daj znać, jak ci poszło. 

Nie mówię, że to dobrze. Mówię, że tak jest. 

Barça się ugnie, ale przetrwa

W przypadku naszego Klubu wspomniane w oświadczeniu z oficjalki 3,5 miliarda euro to jednak nie jest tylko fanaberia i chciwość. To są pieniądze, których zadłużona po uszy Barça jako jeden z klubów założycielskich potrzebuje, jak tlenu. 

Za mało się bowiem mówi, o tym w jak fatalnym stanie są finanse Klubu. W budżecie zieje dziura na około 500 milionów euro, które trzeba skądś znaleźć tu i teraz. W przypadku zobowiązań długoterminowych istnieje jeszcze jakieś pole do negocjacji. Tutaj go nie ma. Albo znajdziemy te pieniądze albo Barça będzie musiała zacząć wyprzedawać majątek, zarówno w kwestii aktywów niematerialnych, jak Barça Corporate, jak i ludzkich – sprzedając piłkarzy. Jeżeli tego nie zrobi, i to szybko, stanie się niewypłacalna i klubowi będzie grozić bankructwo. 

Być może Laporta o tym już wie. Być może dlatego nie chce głosowania nad Superligą, którą socios pewnie by odrzucili. 

Against modern football?

Hasło „przeciwko współczesnemu futbolowi” pojawia się dzisiaj bardzo często, między innymi na polskim Twitterze. Jest to o tyle ironiczne, że modern football to właśnie my. Ludzie, którzy w dobie internetu i wszechobecnych transmisji wybieramy sobie klub do kibicowania. Real, Barça, Liverpool, Bayern… Co kto lubi.

Dostępność informacji obecnie jest tak ogromna, że – chociażby dzięki blogom jak 9CAMPNOU – możesz śledzić wszystko, co się dzieje w ukochanym klubie. Możesz zakładać czarne bluzy z napisem SONS OF BARCELONA ale nie urodziłeś się pod Camp Nou. Twój dziadek nie prowadził cię na Parc des Princes, tylko na Lecha. Nie umiesz zaśpiewać „You’ll never walk alone” lepiej niż „Sen o Warszawie”.

A mimo to w weekend prędzej obejrzysz Bayern z Lewandowskim, niż występy lokalnego Radomiaka. Wolisz kupić sobie bluzę Liverpoolu, niż Śląska Wrocław. I bardzo często lecisz tysiące kilometrów i wydajesz małą fortunę tylko po to żeby zobaczyć klub twojego serca. 

I nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie – jest coś bardzo prawdziwego w tym, że kibicujesz Klubowi, który świadomie wybrałeś i z którym się identyfikujesz, a nie „bo tak”. Bo ojciec, bo tu się urodziłem, bo jestem z tego miasta, a nie tamtego. To trochę jak z rodziną i przyjaciółmi. Jednych dostajesz na starcie, innych wybierasz sam. 

A poza tym możesz nazwać mnie snobem ale ja mojego Widzewa oglądać nie jestem w stanie, chociaż czasem próbuję. Może lata chodzenia na Camp Nou mnie wypaczyły. A może po prostu traktuję futbol jako rozrywkę, którą w gruncie rzeczy jest. 

I tu przechodzimy do sedna Superligi.

Chcemy więcej dobrego futbolu

Format Ligi Mistrzów się starzeje. Za mało jest naprawdę topowych spotkań, a kiedy są to zazwyczaj na wiosnę i często wciskane po kilka na tę samą godzinę. Faza grupowa z małymi wyjątkami to mecze, które rozstrzygają między sobą największe kluby, a całą resztę jadą żeby odbębnić i przejść dalej do fazy pucharowej. 

Patrząc na przykład Barcelony sprawdźmy te naprawdę szlagierowe mecze w ostatnich sezonach Ligi Mistrzów:

20/21: Juventus, PSG

19/20: Dortmund, Inter, Napoli, Bayern

18/19: Tottenham, Inter, United, Liverpool

17/18: Juve, Chelsea, Roma

16/17: PSG, Juventus

15/16: Roma, Arsenal, Atletico, Juventus

Jeżeli mówimy o Camp Nou to daje średnio prawie idealnie 3 mecze na sezon. Nawet gdy weźmiemy pod uwagę słabą formę Barçy w LM z ostatnich lat to wygląda to kiepsko. Jeżeli chodzi o telewizję to dodajmy jeszcze rewanże i daje to nam niebotyczne 6 meczów na sezon. Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że nie chcesz oglądać takich spotkań więcej?

Niektórzy uważają, że większa liczba meczów między gigantami spowoduje efekt odwrotny od zamierzonego bo Superliga się znudzi. Nie przekonuje mnie ten argument. Jeśli futbol ma być naprawdę topowym produktem to powinniśmy tego typu mecze oglądać co tydzień. Im lepsza konkurencja, tym lepiej, także dla piłkarzy i widzów. 

Poza tym ogłoszony właśnie plan restrukturyzacji Ligi Mistrzów zakłada zwiększenie liczby meczów i rozszerzenie rozgrywek. Moim zdaniem takie dalsze rozwadnianie rozgrywek i rozgrywanie niebotycznej liczby meczów przekłada się na znaczy spadek zainteresowania. Zarówno w LM, jak i na EURO czy MŚ. Wolę trochę mniej, a ciekawiej.

Do I look like a man with a plan?

Co się wydarzy dalej to zobaczymy już niebawem. Tymczasem mamy rozpętaną wojnę między klubami-założycielami, a federacjami. Mam dziwne wrażenie, że tu nie chodzi już tylko o wywarcie nacisku na dalsze betonowanie kursu i przyznawanie największym klubom jeszcze większych pieniędzy. Superliga stanie się faktem, o ile FIFA i UEFA nie pójdzie z nią na wojnę. A tego zrobić nie może bo zarżnie ligi lokalne. Bo chyba nie wyobrażamy sobie np. La Liga bez Wielkiej Trójki? Jeśli z kolei tego nie zrobi to na przyszły rok w LM zostaną: 

Bayern, PSG, Sevilla, BVB, Porto, Roma, Ajax, Szachtar, Lyon, Napoli, RB Lipsk, Salzburg, Benfica, Leverkusen, Villarreal

A jeżeli o tej samej porze grać będzie Leverkusen z Romą i Barça z City to który mecz wybierzesz? No właśnie.

PS nie podoba mi się, że prezydentem Superligi został Florentino Perez. Uważam, że na czele tej organizacji powinna stać osoba spoza struktur klubowych. Coś jak w NBA gdzie franczyzy wybierają swojego Komisarza. 

Jeśli chcesz czytać więcej jakościowych tekstów i dołączyć do naszej zamkniętej grupy dla socios to zostań naszym patronem klikając w obrazek poniżej! Póki co nie sponsoruje nas żaden szejk, a Superliga nie dzwoni z propozycjami pracy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »