Co słychać w Pampelunie? Analiza przed meczem z Osasuną

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Po udanym debiutanckim sezonie i zajęciu wysokiego jak na standardy beniaminka, 10. miejsca w La Liga, Osasuna nie musiała się mocno wzmacniać. Wszyscy na Estadio El Sadar są dodatkowo zmotywowani do święcenia kolejnych sukcesów za sprawą 100 urodzin klubu. Mecz przeciwko Los Rojillos na papierze zapowiada się jednak na zdecydowanie nudny. Drużyna Jagoby Arrasate gra nieciekawy dla oka futbol i jest zespołem, sprawiającym dużo problemów mocniejszym zespołom za sprawą swojego stylu gry (więcej o tym za chwilę). W meczach z ich udziałem pada zazwyczaj niewiele bramek i należy się raczej przygotować na widowisko należące raczej do tych trudnych do oglądania. 

WRZUTKA NA GŁOWĘ NAPASTNIKA I ZAWSZE COŚ WPADNIE 

Gracze ze stolicy Nawarry ewidentnie mają problem z kreowaniem sobie dogodnych sytuacji do strzału. Ostatni gol z gry, strzelony w inny sposób niż głową, zdobyty został niemal miesiąc temu, 4 października w meczu z Celtą Vigo. To właśnie wtedy bardzo ładnym strzałem z dystansu Facundo Roncaglia pokonał bramkarza rywali. Na 2:0 podwyższył strzałem głową Calleri, a od tamtego czasu: bezbramkowy remis z Eibar, wygrana (1:0) po wykorzystanej jedenastce z Athletic Bilbao, porażka z Atletico (1:3) – jedyny gol zdobyty głową, kolejna porażka na wyjeździe z Sevillą (1:0), oraz ostatni remis z Huescą (1:1), w którym gol zdobyty został oczywiście głową. Czy jest w tym coś złego? Prawdopodobnie nie. Zawodnicy trenera Arrasate nadrabiają niedociągnięcia w technice i grze kombinacyjnej bardziej „klasycznymi” futbolowymi rozwiązaniami. 

posłuchaj naszego ostatniego podcastu

Cały zespół należy pochwalić za to jak pressuje i utrudnia grę mocniejszym przeciwnikom. Oddają też całkiem sporo strzałów na bramkę, które jednak w zdecydowanej większości kończą się wznowieniem gry przez bramkarza nie stwarzając wcześniej większego zagrożenia. Bramki z dystansu „wpadają” jedynie wtedy, gdy przeciwnik zostawi naprawdę zdecydowanie zbyt dużo miejsca. Z pewnością taki stan rzeczy ma miejsce ze względu na brak jednej z najjaśniejszych postaci ostatniego sezonu – Chimy’ego Ávili. Argentyńczyk zerwał więzadła krzyżowe i na jego powrót kibice poczekają co najmniej do marca. Na chwilę obecną bardzo dużo o tym zespole mówi fakt, że na największe wyróżnienie zasługuje bramkarz – Sergio Herrera, oraz obrońca – David Garcia. Trzeba jednak pamiętać, że Osasuna to niewygodny rywal i bardzo łatwo o wpadkę w spotkaniu z nim, o czym zresztą Blaugrana powinna wiedzieć najlepiej…

OSTATNIO ZABOLAŁO

Barcelona ma z Pampeluńczykami rachunki do wyrównania. To właśnie oni zgotowali Dumie Katalonii gorzkie pożegnanie z sezonem ligowym na Camp Nou wygrywając w przedostatniej kolejce 1:2, na dodatek strzelając zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. W tamtym czasie mogliśmy mówić o zupełnie innym zespole Katalończyków. W meczu wystąpili Suarez, Vidal, Semedo, Rakitić, których nie ma już w klubie czy Roberto i Pique, którzy nie zagrają w najbliższym spotkaniu przez kontuzje. W pierwszym składzie zagrali też Puig czy Firpo co, umówmy się, ma równie niewielką szansę na powtórkę. Inne też były okoliczności spotkania. Na dwie kolejki przed końcem Barcelona traciła 4 oczka w tabeli do Realu Madryt i w ostateczne ligowe zwycięstwo wierzyli już tylko najwięksi klubowi optymiści (i najwięksi pesymiści wśród kibiców Los Blancos). 

Teraz sytuacja ma się zgoła inaczej. 11 zdobytych punktów w 8 ligowych spotkaniach to wynik tragiczny. Jeżeli podopieczni Koemana nie zdobędą 3 punktów w tym spotkaniu będzie można mówić o prawdziwej katastrofie. Klub walczy, aby wyjść na prostą pomimo licznych kontuzji i szaleńczego tempa postlockdownowych rozgrywek, a pomóc im w tym może jedynie wygrana.

PRZEWIDYWANIA

Dobra dyspozycja zawodników w meczu z Dynamem z pewnością może cieszyć. Debiutancka bramka Desta, przełamanie Griezmanna świetny występ Oscara Minguezy i dwa trafienia Braithwaite’a zbudują tych zawodników na najbliższe spotkanie. Katalończycy wiedzą czego się od nich oczekuje i zrobią wszystko, aby plan wykonać na 110%. Jeżeli chodzi o bukmacherkę, to myślę, że warto postawić na zwycięstwo Barcelony oraz zdobycie przez nią pierwszego gola. Nie sądzę też, aby zespoły łącznie zdobyły jutro więcej niż 4,5 bramki. Styl Osasuny być może nie jest bardzo urzekający dla oka, ale pressing i w miarę solidna defensywa nie pozwala im na utraty wielu bramek.

SPOKOJNIE, BĘDZIE KIM GRAĆ

Skończył się czas oddawania punktów za darmo. Barcelona ma już pewny awans z fazy grupowej Ligi Mistrzów co oznacza, że to właśnie w lidze walczyć będzie najmocniejsza drużyna. Zadebiutować w Primiera División ma Oscar Mingueza*, który błyszczał na środku obrony w meczu z Dynamem Kijów, natomiast na pozostałych pozycjach prawdopodobnie zagrają: Ter Stegen, Dest, Lenglet, Alba, de Jong, Pjanic, Coutinho, Messi, Dembele i Griezmann. Koeman raczej nie jest typem ryzykanta, tym bardziej w tak istotnym dla jego osoby meczu. Nie ma zatem co oczekiwać zmian w ustawieniu czy wypróbowania nowych piłkarzy. Prawdopodobnie po ostatnim dobrym występie szansę otrzyma nasza jedyna rasowa „9”, Aleña (który również zaliczył bardzo solidny występ w ostatni wtorek) oraz Pedri, który w mojej ocenie dostanie w końcu szansę na odpoczynek i nie wybiegnie w podstawowej 11. Gotowość do gry po kontuzji zgłasza też Busquets, więc trener ma całkiem solidne pole do manewru (szczególnie w środku pola).

__________

*Jak podają najnowsze informacje, Sergiño Dest skarżył się na ostatnim treningu na bóle mięśniowe. Koeman zastanawia się nad wystawieniem na prawej obronie Minguezy (który grywał na tej pozycji w drużynach młodzieżowych). W takim wypadku na środku obrony zagrałby de Jong, a jego miejsce w środku pola prawdopodobnie zająłby ktoś z dwójki Busquets – Aleña.

FC BARCELONA – OSASUNA 29.11.2020 r.
Start: 14:00
Camp Nou

Aby być na bieżąco z tym co się dzieje w klubie, koniecznie zaobserwuj moje konto na twitterze

A jak wy zapatrujecie się na najbliższy mecz Dumy Katalonii? Dajcie znać w naszych social mediach jaki wynik obstawiacie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »