Barça nie kupi Neymara tego lata

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Długo się zbierałem do tego tekstu bo Neymar to nie jest łatwy temat. Pierwszą bramkę jaką widziałem na żywo na Camp Nou strzelił właśnie on. Później widziałem go na żywo wiele razy i co tu dużo mówić – dał on kibicom Blaugrany sporo radości. A przede wszystkim walnie przyczynił się do tego najważniejszego sukcesu – zdobycia uszatego pucharu Ligi Mistrzów w 2015 r. Dla mnie też jak i wielu innych culés miał być namaszczony na następcę Messiego bo nie mieliśmy w klubie takiego talentu od czasów Ronaldinho. Złota Piłka miała być tylko kwestią czasu. I wtedy wydarzył się transfer, na którym nikt nie skorzystał. A Neymar z idola culés stał się największą persona non grata od czasu Luisa Figo. Przejdźmy więc po kolei przez wszystkie etapy Neymar Sagi żeby wyjaśnić czemu nie przyjdzie on do klubu tego lata.

Se queda

Dla porządku przypomnijmy: latem 2017 PSG wpłaciło zapisaną w kontrakcie Brazylijczyka klauzulę wykupu 222 milionów euro. Dało im to oficjalne zezwolenie na negocjacje w sprawie przenosin do Paryża. Mało kto wtedy wierzył w powagę tej oferty, przecież Neymar był w szczycie formy, a jego współpraca w ramach tridente MSN funkcjonowała bez zarzutu. Do tego doszło też przecież klasyczne już zdjęcie Pique na instagramie se queda – zostaje. 

neymar i pique na słynnym zdjęciu
słynne se queda Pique

A jednak okazało się, że dla Neymara pieniądze są ważniejsze niż bycie częścią idealnego projektu sportowego. PSG zaoferowało mu kontrakt dwa razy wyższy, a negocjacje nie trwały długo. Jak się później okazało sami piłkarze mieli wiedzieć już na ślubie Messiego w czerwcu 2017 r., że Brazylijczyk ich opuści. 

Oficjalnie powodem odejścia była chęć zostania numerem 1 w swojej drużynie. Ale jak słusznie zauważył Thierry Henry jeżeli chcesz wyjść z cienia Messiego to musisz zmienić dyscyplinę sportu. 

Paryż

Szybko okazało się, że trawa nie zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie drogi. Efekt Neymara w PSG był znikomy. Owszem, wygrali dwa razy ligę francuską i byli pewniakiem do zdobycia kolejnej w tym roku gdyby nie COVID-19 i anulowanie rozgrywek. Tylko, że szejk Nasser Al-Khelaïfi nie po to rozbił skarbonkę na najdroższy transfer świata żeby wygrywać rozgrywki nazywaną popularnie ligą farmerów. W Lidze Mistrzów nadal wyglądało to źle – PSG nie tylko jej nie wygrali ale nawet nie potrafili przejść 1/8, a po drodze trafiały się też takie kwiatki jak przegrany finał Pucharu Francji 2019 z Rennes. We wszystkich tych przypadkach Neymar leczył kontuzje, a żarty o zastąpieniu cienia Messiego cieniem Mbappe stały się powszechne. Dopiero w tym roku udało się mu błysnąć w Lidze Mistrzów i przyczynić do awansu do 1/4 kosztem Borussi Dortmund. 

Do tego dochodziły jego ekscesy pozaboiskowe jak coroczne wypady do Brazylii na urodziny siostry czy utrzymywanie dworu ziomków z czasów dzieciństwa, którym Neymar płaci miliony za balowanie i wrzucanie filmów na insta. To nie jest atmosfera, w której się wygrywa Złotą Piłkę, tylko atmosfera na szybki zjazd do zajezdni.


te i inne filmy z różnych meczów na Camp Nou znajdziesz na moim kanale

Powrót

Pomimo tego, że uwielbiałem grę Neymara i trochę złamał mi serducho swoim odejściem to nie mogę powiedzieć, że go nie rozumiałem. Kariera piłkarza nie trwa wiecznie, a 15 milionów euro rocznie piechotą nie chodzi. Ale jak już podejmujesz taką decyzję to przy niej trwaj! A nie zachowuj się jak rozpieszczony dzieciak. 

Tymczasem bardzo szybko od odejścia do Paryża z obozu Neymara zaczęły docierać doniesienia o tęsknocie. Gwiazdor miałby tęsknić za Messim i Suarezem, z którymi łączyła go autentyczna przyjaźń. Za Barceloną, która była lepszym miejscem do życia niż Paryż. Za wygrywaniem w Lidze Mistrzów i graniem w lidze, która jest poważna. 

Bardzo szybko temat podłapała prasa z różnych krajów i zaczęło się nakręcanie sagi o powrocie Neymara na Camp Nou. Plotki podsycał zresztą sam zainteresowany pojawiając się regularnie w Barcelonie w odwiedzinach u starych znajomych, a nawet w szatni Blaugrany. Regularnie imprezuje też z Arthurem, z którym poza grą w reprezentacji łączy też zamiłowanie do imprez i obijania się na treningach. Jednocześnie nie przeszkadzało to Neymarowi procesować się z Barceloną o zaległe bonusy, które jego zdaniem nadal mu się należą. Saga procesowa trwa więc sobie równolegle z sagą transferową. 

Co na to Barça?

Duża część culés chce powrotu syna marnotrawnego na Camp Nou. Ich zdaniem popełnił błąd ale zasługuje na drugą szansę. Ten sentyment wzmacnia też fakt jak słabo wyglądał nasz atak w ostatnich latach. Dziury po Neymarze nie załatali ani kupieni za pieniądze z jego transferu Coutinho, czy Dembele, ani mistrz świata Antoine Griezmann. Messi też młodszy nie będzie. Prawdopodobnie zostały mu już tylko 2-3 lata na zdobycie kilku ostatnich trofeów i umocnienie się w dyskusji o najlepszym piłkarzu w historii. Messi chce wygrać Ligę Mistrzów, ale odkąd Neymar odszedł nie był nawet w finale zaliczając po drodze katastrofy w Rzymie i Liverpoolu. Culés pamiętają też, że Neymar potrafił pociągnąć drużynę, kiedy Messi miał słabszy dzień albo był za dobrze kryty. Remontada 6-1 z Paryżem była tego najlepszym przykładem. 

Obecnie jesteśmy w fazie schyłkowej Messidependencii – cała gra Barçy sprowadza się do tego, co gra mały Argentyńczyk. Suárez jest coraz starszy i wolniejszy, a reszta piłkarzy boi się ryzykować i podświadomie zawsze szuka Leo na boisku. Nasza gra stała się wolna i przewidywalna. Zwolennicy Neymara mówią jasno – tylko on może dać nam jakość tu i teraz. Kupmy go i nie marnujmy ostatnich lat Messiego. 

chłopak w koszulce Neymara patrzy jak usuwają go z witryn sklepowych w Barcelonie
usuwanie Neymara z plakatów w Barcelonie w 2017 r. / AFP PHOTO / Josep LAGO

Tymczasem

Druga część culés jest bardziej sceptyczna. Zdradził nas dla pieniędzy szejków, mówią. Procesuje się z nami w sądzie i tak naprawdę to nigdy nie powiedział jasno, że chce wrócić. Ci najbardziej radykalni każą mu wprost wypierdalać, a jego powrót zaakceptują tylko jeśli najpierw przeszedłby przez La Ramblę w worku pokutnym. 

Nie ukrywam, że bliżej mi do tej drugiej grupy. I nawet nie dlatego żebym nadal miał do niego żal chociaż mam. Bo gdyby wrócił to od momentu prezentacji na Camp Nou staje się naszym zawodnikiem i ma moje poparcie. Jestem też pragmatykiem i zwyczajnie boję się, że gigantyczna niekompetencja obecnego Zarządu faktycznie zmarnuje nam ostatnie wielkie lata Messiego. Ja po prostu nie uważam, że Neymar 28-latek to ten sam chłopak, który wcześniej ośmieszał przeciwników na Camp Nou. 

Jego imprezowy styl życia zaczął zbierać żniwo już w Paryżu, gdzie wystąpił właściwie w połowie dostępnych meczów. Nie widzę opcji żeby po przeniesieniu się do Barcelony wraz z całą świtą nagle miał się stać maniakiem zdrowego żywienia i chodzenia spać o 23. Dla mnie obecny Neymar to nadal bardzo dobry zawodnik, który pójdzie z czasem drogą Ronaldinho. Regularne dobre występy zastąpi bezbarwnymi gdzie oddycha rękawami po 60 minutach. Gole po samodzielnych rajdach zostaną zastąpione przez pojedyncze przebłyski i sztuczki, które nadają się na twittera ale punktów nie dają. Do kompletnego zjazdu brakuje mu 2-3 lat. Po tym czasie przewiduję emeryturkę w MLS, może pod skrzydłami Davida Beckhama w Miami. 

Neymar powinien teraz wchodzić w swoje najlepsze lata, absolutny prime. Tymczasem stał się kotem w worku, za który musielibyśmy dać pewnie ok. 150 milionów euro. I tu przechodzimy do sedna.

Gdzie jest moje 300 baniek?

Jak pisałem już w TYM POŚCIE celami transferowymi na to lato dla Bartomeu są Lautaro i Neymar. Jest tylko jeden drobny problem – nas nie było stać na Neymara już poprzedniego lata chociaż bardzo usilnie próbowaliśmy naciskać na PSG żeby oddało nam go w promocji. W tym sezonie przez pandemię koronawirusa Barça ma do dyspozycji śmiesznie mały budżet. Pisałem już o problemach z płynnością finansową Klubu przy okazji ZWROTÓW PIENIĘDZY ZA BILETY NA MECZE. Jak powiedział też kilka dni temu człowiek określany jako agent/były agent/współpracownik Neymara Wagner Ribeiro szanse na odejście z PSG są bardzo małe.

O ile nie zamierzamy włączyć w transakcję któregoś z naszych cracków to szanse na kupno Neymara mamy mniej więcej takie jak ja na zastąpienie Suáreza na dziewiątce.

A jakie jest Twoje zdanie?

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »