Jak nie Ansu, to kto?

Share on facebook
Share on twitter
Share on pinterest
Share on whatsapp
Share on email

Dokładnie 10 dni temu napastnik FC Barcelony Ansu Fati obchodził swoje 18. urodziny. Pomimo młodego wieku nikt nie ma wątpliwości, że jest absolutną gwiazdą drużyny. Wystarczy tylko przypomnieć rekordy, które już zdążył pobić: najmłodszy strzelec La Liga, najmłodszy titular i strzelec na Camp Nou, najmłodszy strzelec w LM i w reprezentacji Hiszpanii czy wreszcie najmłodszy zdobywca dubletu w La Liga. Imponujące ile już udało mu się osiągnąć w wieku, w którym chociażby Messi nawet jeszcze nie przebił się do pierwszej drużyny.

Nastolatek jest też już gwiazdą poza boiskiem, na instagramie obserwuje go ponad 5 milionów osób. Absolutny kosmos. 

Nie jest wielką tajemnicą, że sam jestem wielkim fanem talentu młodego Hiszpana, tweetowałem już o skali jego talentu po partidazo w meczu z Ukrainą ale tak naprawdę tamten mecz potwierdził tylko to, co już wcześniej widziałem na żywo. Ansu to największy talent FC Barcelony od czasu Leo Messiego.

Miałem okazję oglądać go już wiele razy na Camp Nou w zeszłym sezonie, w tym między innymi jego debiut oraz wspomniany wyżej dublet z Levante. Ansu podpisał mi też swoją koszulkę i co tu dużo mówić, niełatwo przyszło mi napisanie tego tekstu. 

Kontuzja

Aissa Mandi chyba nie próbował zrobić krzywdy Fatiemu. Mówię „chyba” bo oglądając powtórkę nie da się nie zauważyć dziwnego ułożenia nóg obrońcy Betisu przy wślizgu i tego, że skończyła się ona dziwnym zakleszczeniem nogi Ansu. Linka nie będę wrzucać ale jest na jutubie, łatwo znaleźć. 

Ciężko też powiedzieć, czy kontuzja Ansu Fatiego to wynik przeciążenia organizmu 18-latka, który stał się w pewnym sensie ofiarą eksplozji własnego talentu, czy po prostu przypadkowej sytuacji meczowej. 

Niezależnie od tego, czy faul był zamierzony, czy nie, jego skutki mogą być niczym w efekcie motyla naprawdę doniosłe i to nie tylko dla samego poszkodowanego. 

Ansu

Zacznijmy od samego kontuzjowanego. Wczoraj przeszedł on pomyślnie zabieg przeprowadzony przez legendarnego doktora Ramona Cugata w jego klinice w bogatej dzielnicy Sarrià. Wczorajsze wstępne szacunki o 3-5 mies. przerwy zostały wczoraj potwierdzone w oficjalnym komunikacie FC Barcelony. 

Jeżeli tak faktycznie będzie to Ansu wróciłby dopiero w okolicach marca będąc naszym wiosennym fichado, którego – tu mogę się założyć już teraz – będziemy wtedy potrzebować jak tlenu. Ważniejsze jest jednak żeby ten powrót nie był specjalnie przyspieszany przez to, że Bartomeu sklecił kadrę naprędce z łapanki i żeby nie ryzykować odnowienia się kontuzji. 

Oczywiście Ansu nie będzie miał już szansy na walkę o trofeum Pichichi. Szkoda, bo byłem ciekawy z iloma golami zakończy obecny sezon. Póki co licznik zatrzymał się na czterech trafieniach. Jestem spokojny o to, że nasz napastnik wróci silniejszy o nowe doświadczenie po tej kontuzji. Wszak przeszedł już w 2015 r. złamanie kości piszczelowej i strzałkowej po wślizgu w meczu z – jakżeby inaczej – Espanyolem. 

Ciekawym pozostaje pytanie – kto go może teraz zastąpić? Jeśli chodzi o jego nominalną pozycję to kandydatów mamy czterech, a ułożyłem ich w kolejności od najbardziej do najmniej preferowanego. Problemem pozostaje jeszcze bardziej paląca kwestia środka napadu gdzie Ansu również grywał, np. w Klasyku kiedy strzelił gola. O ile na skrzydłach mamy jakieś opcje, tak na „9” zostaje tylko jedna i to kiepska: Martin Braithwaite. Być może rozwiązaniem będzie sprowadzenie Memphisa Depaya w zimowym okienku, nad czym według doniesień Barcelona nadal pracuje.

Dembele

Gdybym miał obstawiać to sympatyczny El Mosquito byłby moim pierwszym wyborem. Przede wszystkim Francuz to naturalny skrzydłowy, a nie kolejny eksperyment typu Sergi Roberto na prawej obronie czy de Jong na CB. Dembele jest też obunożny. Do tego stopnia, że sam nie wie właściwie którą nogę ma lepszą jak powiedział w słynnym wywiadzie. 

Nie oznacza to jednak, że Francuz gra dokładnie tak samo dobrze lewą i prawą nogą, według statystyk celności strzałów lepiej wygląda on na prawej stronie. Ewentualne przejście Dembele z prawego na lewe skrzydło mogłoby oznaczać więcej gry dla Trincão. 20-latek póki co ze wszystkich młodzików Barçy wypada najsłabiej i nie gra też zbyt wiele. Być może byłaby to też szansa dla niego na złapanie cennych minut. 

Zaraz, czy ja naprawdę napisałem, że Dembele jest dla mnie w czymkolwiek opcją numer 1? 2020 to dziwny rok.

Konrad de la Fuente

19-letni Amerykanin obecnie reprezentuje barwy Barçy B ale puka już do drzwi pierwszego składu. Trenuje on regularnie z pierwszą drużyną i podobno Koeman jest zadowolony z jego postępów na treningach. Kontuzja Ansu może być szansą zawodnika na debiut. 

Osobiście najbardziej zapamiętałem go z ostatnich baraży Barçy B gdzie był jedną z wyróżniających się piłkarzy naszego zespołu. Konrad nie boi się wzięcia na siebie gry i jest świetnym dryblerem, niestety póki co jego przydatność w pierwszym zespole jest czysto spekulacyjna i nie wiemy jak poradzi sobie dwa poziomy wyżej. Na pewno nie jest to kandydat na murowanego titulara, a bardziej na wypełnienie składu. 

Konrad jest lewonożny i w przypadku przesunięcia Dembele na lewą stronę może grać na prawym wymiennie z Trincão jako odwrócony skrzydłowy. 

obejrzyj skłądankę najlepszych zagrań Konrada z poprzedniego sezonu

Pedri

Kolejny z młodych diamentów w składzie Barçy i jedyny, który zbliża się do Ansu skalą talentu. Jeżeli interesuje cię sylwetka młodego zawodnika przeczytaj mój tekst TUTAJ.

Pedri u Koemana gra wysoko i co ciekawe, bardzo często zmienia strony. Zazwyczaj ulokowany bardziej centralnie, z Juventusem zaliczył partidazo po lewej stronie, a w El Clásico został wystawiony na prawej stronie. Chociaż doceniam zaufanie, które holenderski szkoleniowiec pokłada w młodym Kanaryjczyku to trzeba obiektywnie powiedzieć, że tamten akurat eksperyment nie wypalił, a Pedri zagrał swój najsłabszy w tym sezonie. Ciężko przewidzieć jak wyglądałby na lewym skrzydle grając tam regularnie ale osobiście wolałbym oglądać go w środku. 

Coutinho

Koeman, błagam. Powiedz, że oglądałeś jego występy na lewym skrzydle pod wodzą boskiego Ernesto Valverde…

Podsumowanie

Chociaż kontuzja Ansu jest fatalną wiadomością dla drużyny, to być może przy dobrym zbiegu okoliczności wyjdzie drużynie na dobre. Przede wszystkim trzymajmy kciuki za zdrowie Dembele. Jeżeli jeszcze on wypadnie to już będzie praktycznie po sezonie. Bo nie da się w dzisiejszym futbolu grać bez skrzydeł. A może inaczej – da się, tylko wtedy wygląda to tak, jak w meczu z Dynamem

A kogo wy chcielibyście najbardziej zobaczyć na lewej stronie?

To może cię zainteresować

Opowieść z krainy tysiąca i jednej wrzutki

Na Camp Nou chodzę regularnie od sześciu lat i jeszcze nie widziałem czegoś tak złego jak to coś, co zaserwowała nam FC Barcelona Ronalda Koemana wczoraj wieczorem w meczu z Granadą. Nazwać to futbolem to jak nazwać gówno perfumami. 

WIĘCEJ »